Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (34/45) > >>

Nawaar:
Dhampir uśmiechnął się, bo zgadł czemu ten nagły pośpiech i dlatego, że zdążyli w sumie ostatniej chwili, by prosić o radę i wsparcie. - Tak, jak myślałem zależało nam na czasie, którego z każdą chwilą nam niestety ubywa i z tego, co powiedziałeś nasza wybawicielka musi sama zechcieć do nas przybyć byśmy mogli jej podziękować za uratowanie i poprosić o radę jak walczyć z najeźdźcą. Zatem musimy poczekać na jej przybycie. Silvaster cały czas przypatrywał się tafli jeziora z nadzieją na nadejście sygnału przybycia Pani z Jeziora i oby nie musieli czekać do nastania wiosny, bo to mogłoby doprowadzić do upadku znanego wszystkim świata.

Nessa:
Kruczy wał. Długoucha zupełnie inaczej widziała Kruki po odejściu Aragorna. Spodziewała się, że zajmą się cichszą i mniej spektakularną robotą. Wał był zbyt monumentalny, pokazujący wszystkich "Hej! Tu jesteśmy!". Nie o takie Kruki Nessa walczyła.
Wzięło im się na ostatniej prostej na sprint, uśmiechała się długoucha, gdy już przeszli przez niegdyś dobrze znane Nessie tereny. Przepuściła przed sobą wszystkich, by w razie czemu komuś pomóc. Poza tym łatwiej się biegnie, gdy nikogo nie ma przed tobą, więc coś takiego mogło pomóc starszemu mężczyźnie i orkowi. I jeszcze ten dreszcz adrenaliny, że ktoś cię goni!
- To nie legendy - ni to zapytała, ni to stwierdziła zawczasu, przyglądając się tafli wody. Nie potrzebowała odpoczynku, a jedynie potwierdzenia słów Lithana. Jeśli nie kłamie, a Pani będzie łaskawa, to Tinuviel niedługo ujrzy najbardziej magiczny widok w swoim krótkim życiu. Najbardziej mistyczną i tajemniczą postać. Bohaterkę licznych opowieści!
Albo nie stanie się nic i Progan i Kenshin niepotrzebnie się zasapali. 

Lithan le Ellander:
- Rozbijemy tutaj obóz. Nie chcę wywoływać Pani Jeziora... W przeszłości kilka rzeczy nas poróżniło. Poprosimy ją o przyjście. Na razie... widzicie te kamienie nad brzegiem, przed drzewami? Rozbijmy tam obóz, zapalmy małe ognisko. Musimy przeczekać do rana - polecił im Lithan.

Progan:
Progan spojrzał na Lithana wzrokiem dokładnie takim jak po lewej stronie na obrazku. Był pewien, że Elfem targają duże emocje. Wyczuwał bijące od niego zdenerwowanie i podekscytowanie. Jednakże na słowa Lithana zareagował działaniem. Udał się pomiędzy kamienie, przygotował miejsce na ognisko. Poznosił okoliczne liście i małe gałązki, ułożył je, po czym usiadł, wyjął krzesiwo i skrzesał ogień. Ogień, który pokrzepia i ogrzewa.

Kenshin:
Ork już w ostatnich etapach całego biegu zataczał, jakby kilka minut temu pił z krasnoludem. Kenshin w końcu dołączył do reszty towarzyszy, którzy zdążyli się już rozgościć i zająć swoje miejsca. Ork natomiast zasapany i zdyszany wyłożył się na brzegu dając czas mięśniom na odpoczynek, po dość długim biegu. W pewnym momencie wpadł nawet na pomysł, by wykąpać w jeziorze albo chociaż skosztować jego wody, ale to nie byłoby zbyt mądre robiąc to w okresie zimowym a gdy pomyślał, że Pani z Jeziora pewnie nie byłaby zadowolona z tego, że ktoś kąpie się w jej jeziorze mogłaby okazać swój gniew, który wyładowałaby go na czarnym orku i reszcie towarzyszy z konkordatu nie ukazują się już nigdy, więc chwile odpoczywając usiadł nad brzegiem i przyglądał się płaskiej tafli jeziora, która wyglądała niczym pusty stół nie mający niczego na sobie. Normalnie głucha cisza, którą w każdej chwili może ktoś przerwać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej