Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (25/45) > >>

Lithan le Ellander:
- Ruszajmy - powiedział i nie skomentował toczącej się rozmowy. Aragorn ścigał Lithana przez wiele lat i nie bał się podnieść na niego ręki, ryzykując własną śmiercią. Nie było to szaleństwo według Lithana, lecz przejaw daleko idącego patriotyzmu. Według Lithana to było szalone.

Kenshin:
Ork zrozumiał wybuch elfki i widać było na jej twarzy zmartwienie o starego przyjaciela, ale cóż fakt śmierci Aragorna potwierdził sam Progan, więc czy było dodawać coś więcej? Kenshin jednak pokusił się o oddanie czegoś mniej istotnego do całej rozmowy o śmierci i kruczym wale. - Progan potwierdził, ale zmieniając temat i tak lepiej będzie nam uważać wewnątrz wału, bo jak to mówią nigdy nie wiadomo. Powiedział i wstał z miejsca stając obok dhampira a następnie ruszył za Lithanem dalej na wschód.

Nawaar:
- W końcu na każdego z nas przyjdzie pora. Wycedził przez zęby, bo nie łatwo mu było wszak sam miał spotkanie z przeznaczeniem, które nie omija nikogo i z każdym krokiem na wschód pora spotkania się zbliżała. Tymczasem postanowił posłuchać dzięków lasu wciąż idąc za Lithanem, ale od czasu do czasu przypomniał sobie słowa orka dotyczące kradzieży w wewnętrznym wale i postanowił mocniej zawiązać mieszek z grzywnami.

Lithan le Ellander:
Szli. Słońce wyszło zza chmur i oświetlało im drogę. Wysoko nad nimi ostatnie stada dzikich gęsi i żurawi opuszczały leśne jeziora i stawy udając się w cieplejsze rejony świata.

Nawaar:
Dhampir szedł na przód nie przerwanie od czasu do czasu rozglądał się dookoła oraz spoglądał w górę. Właśnie dźwięki dochodzące z nieba zwróciły na niego największą uwagę gdyż zauważył na nim stada ptaków udające się w ciepłe rejony świata tak przyglądając się nim i nie patrząc pod nogi ani przed siebie wpadł w krzaki. Zdał sobie o tym dopiero, kiedy zarośla przysłoniły mu widok nieba. Wtedy otrząsł się z letargu i wygramolił się z nich na szczęście nie niszcząc wszystkiego, co miał aktualnie na sobie, ale pewnie ku uciesze innych. Silvaster nie należał do typowych śmieszków lubił raczej poważniejsze i ponure klimaty, ale będąc z taką paczką wesołych i odmiennych istot mimowolnie podłapywał od nich radość oraz lekkie usposobienie życia, także wracając na prawidłową ścieżkę uśmiechnął się do towarzyszy a idąc dalej rozmyślał jeszcze o wydarzeniach z niedalekiej przeszłości i całej tej historii z innym wymiarem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej