Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (24/45) > >>

Nawaar:
Dhampir rozejrzał się po zebranych członkach podróży. - To skoro wszyscy wstali to ruszamy. Czas na goni. Stwierdził i wstał a na jego twarzy widać było chęć dalszej podróży. Wstał i oczekiwał na reakcje reszty.

Kenshin:
Ork właśnie zdał sobie sprawę, że był już wewnątrz kruczego Wału. - Kruczy wał? Tak, pamiętam byłem tam dawno temu jeszcze wtedy z Aragornem. Szkoda, że umarł i odszedł w zaświaty. Kenshin trochę posmutniał, ale cóż mógł poradzić śmierć w końcu przyjdzie po każdego z nas, ale po chwili znów przemówił. - Wewnątrz wału należy uważać na swoje sakiewki oraz niech nasze panie się pilnują ponoć tam nawet dochodzi do porwań, lecz sądzę, że nas pielgrzymów powinni przepuścić bez większych problemów. Ostrzegł o tym, co kiedyś tam słyszał gdy był na tamtym terenie.

Nessa:
- Aragorn? Przecież on nie umarł! - długoucha szczerze się oburzyła. Była to bardziej kwestia zwątpienia w to, co słyszała, a nie próba wyładowania się na orku. Dracon w końcu był jej dość bliski. - Odsunął się, zniknął, ale nie umarł! Nie tym razem! - uspokoiła się, by nie pokazać się ze swojej histerycznej strony. Spuściła wzrok, by po chwili go podnieść. - O sakiewki i porwania się nie martwcie. Nie jest tam tak źle. Ludzie lubią wyolbrzymiać, a gorzej bywa w stolicy. O Krukach akurat wiel całkiem sporo[/i] - uśmiechnęła się przyjaźnie do orka, by nie miał jej za złe wcześniejszego wybuchu.

Progan:
- Ludzie twierdzą że umarł. Podobno jego szczątki spoczywają w ścianie płaczu gdzieś gdzie mieści się osławiony mroczny pakt - powiedział Progan, któremu Aragorn był bliski. Wszak był on jednym z pierwszych osób poznanych na Valfden, osób, które wprowadziły Progana w tajemnice wyspy i jej mieszkańców. Wiele mu zawdzięczał.

Nessa:
- Aragorn nie umiera - długoucha odparła pewnie i wciąż z wątłym uśmiechem, choć brzmiało to absurdalnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej