Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Pani Jeziora

<< < (22/45) > >>

Lithan le Ellander:
//: Kenshin
//: Pozyskałeś:
1,2 litra krwi wilków

- Tak, Orku - przemówił Elf - I zwracam się o to, do każdego z was. Niech każdy zachowa dla siebie to co widział, a co działo się za sprawą Kenshina.
W tej chwili przyszedł Silvaster, który przyniósł mięso. Drużyna szybko je podzieliła, zatknęła na zastruganych patykach. Lithan dobył z torby zioła, którymi przyprawił mięso. Dzieci Ventepi usmażyły mięso i spożyły je, dodając sobie sił.
- Kładźcie się, mało zostało nam snu - rzekł.


//: Będę po 15.

Nawaar:
Dhampir mógł słyszeć wcześniejszą rozmowę orka wraz z resztą drużny. ale nie odezwał się słowem na ich temat. Silvaster wiedział, co to znaczy tajemnica i nie zamierzał się nią z nikim dzielić natomiast był gotów zjeść konia z kopytami. Dlatego oczekiwał momentu upieczenie uda jednego z kretoszczurów i w końcu wyczekiwany moment nastąpił. Szept ściągnął z kija usmażone mięso i zaczął je wcinać w międzyczasie Lithan wyciągnął zioła, które dodawały lepszego smaku potrawie, więc dhampir również posypał nimi swój posiłek. Zapach ziół unosił dookoła ogniska nadając potrawie tego czegoś. Widocznie sam nie mógł znaleźć słów jak opisać ten aromat i smak, ale długo nim się nie napawał, bo odgryzając kawałek za kawałkiem pieczystego mięsa ubywał tak samo aromat ziół ukazując jedynie białą kość. W taki sposób została, tylko kość z całego uda a Silvaster zaspokajając swój głód i mógł odpocząć. - Masz racje elfie pora spać. Dobranoc. Przytaknął Lithanowi i ziewnął sobie, przeciągnął się i położył obok ogniska, by jego ciepła aura mogła go ogrzać podczas nocy.

Kenshin:
Ork zadowolony z tego, że Lithan podzielił jego zdanie uśmiechnął się w duchu. Kenshin nadal mógł czuć się bezpiecznie tutaj nie będąc narażony na magów z mrocznego paktu dopóki ktoś im nie wygada. Jednak teraz się tym jeszcze nie przejmował, ale za to rozpoczął posiłek posypując go ziołami elfa a potem położył się spać.

Lithan le Ellander:
//: Kontynuujemy akcję.

Noc minęła wam spokojnie. Ranek obudził was chłodem i mgłą, która osadzała się na waszych ubraniach i ekwipunku. Płomienie ogniska dawno straciły swój blask, żarzyły się jeszcze węgle, lecz ciepło od nich bijące było słabe. Wystarczyło na podgrzanie mięsa i szybkie śniadanie.
- Musimy ruszać - rzekł Lithan le Ellander

Progan:
Progan obudził się tuż przed świtem. Był zmarznięty i zdrętwiały. Wstał rozprostować kości, w myślach ponarzekał na ból w stawach i krzyżu. Oddalił się w ustronne miejsce za potrzebą, umył rączki w strumieniu i wrócił do kompanii, którą właśnie obudził Lithan i namawiał do wymarszu. Progan przysiadł jeszcze przy ognisku i grzał wyciągnięte łapki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej