Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sen na jawie czy jawa we śnie?
Silion aep Mor:
- Zwe sie Silion aep Mor, posluchaj mnie czlowieku, zawsze gdzies w tobie drzemie jakas sila musisz ja tylko odszukac, sluchaj swego wewnetrznego glosu on poradzi ci co zrobic by nie upasc na duchu. Poczuj w sobie zlosc i wystap przeciw demonom, wyzwol wscieklosc na arenie i zmiec w pyl te potwory, jak bedzie trzeba rozwalimy to wszystko w cholere i uciekniemy stad.
Rodred:
- Ty chcesz iść głębiej tak? Mam pewne powody podejrzewać, że owy biały demon trzyma wszystko w ryzach. Mówię tu o magii. Jeżeli go zabijemy to możliwe, że całe miejsce się rozleci w pył. Ale nie mielibyśmy dużo czasu bo demony w swoim domu są nieśmiertelne. Wiem bo zabiłem kilku a na następny dzień już żyli.
Wtem herold wywołał twoje imię dwóch innych wojowników i tegoż księdza. Brama się otworzyła.
Silion aep Mor:
- Cholera, wolaja nas! Powiedz mi moge go zabic z kuszy, to da mu rade? Jak tak to napewno bedzie ku temu sposobnosc! - krasnolud skonczyl mowic i ruszyl za ksiedzem.
Rodred:
Wzrokiem ją ocenił już przechodząc przez bramę. - Teoretycznie mógłbyś przebić jego skórę tyle, że chroniony jest magiczną aurą. Nie mam jeszcze pomysłu jak ją złamać.
Wyszliście na arenę. Pod stopami macie posadzkę z litej skały. Cała lepi się od krwi poprzedników. Dookoła leżą zmasakrowane ciała. Wymiary: koło o średnicy 150 metrów. Naokoło wznoszą się trybuny pełne demonów obserwujących zdarzenie. Po środku trybun dokładnie na przeciw wejścia w odległości 175 metrów od ciebie znajduje się biały demon na swojej loży. Otacza go bańka jakby z krwi. Wygląda na to iż postanowiono wypuścić na was bestię, gdyż brama na przeciwko również się otwarła.
1x Czarna wiwerna
Smoko podobny jaszczur wypadł na arenę z głośnym sykiem. Pierwszego uzbrojonego po zęby krasnoluda po prostu zjadła. Skoczyła ku księdzu. Udało mu się odbić jej głowę młotem ale natychmiast w pierś wbiło mu się żądło. Bestia wzbiła się w powietrze i wylądowała na ostatnim z twoich towarzyszy. Wtedy obróciła się w twoim kierunku znowu unosząc się w górę. Zostałeś sam na polu. Dały się słyszeć pokrzepiające krzyki demonów.
- Znajdź mnie później. Powiedział tylko ksiądz i usiadł sobie by spokojnie umrzeć od trucizny.
Silion aep Mor:
Krasnolud czekal na odpowiedni moment, gdy bestia pikowala na niego w odpowiedniej chwili pobiegl przed siebie, bestia wbila sie pasurami w grunt a on na nic nie czekajac wgramolil jej sie na ogon i zaczepil sie na nim przy pomocy noza. Bestia szamotala sie czujac na sobie nieproszonego goscia, sil z trudem pial sie wyzej az do skrzydel, poprzecinal wiwernie blone lotna w skrzydlach oraz nacial nasady skrzydel po czym wytarl noz w jej skore. Bestia wyla w smieszny sposob gdyz nie mogla odleciec, krasiu z aroganckim usmieszkiem piol sie wyzej przy pomocy noza niczym smialek wspinajacy sie na ogromna gore. Po chwili byl juz na lbie bestia ktora miotala nim jak szalona, na szczescie noz trzymal sie mocno w ciele bestii. Czolgal sie po lbie, gdy bestia wyczerpana przestala wiezgac zawisl butami na glowie a cialem przed oczami bestii, z okrzykiem: - Za ksiedza i reszte! - wbil bestii sztylet w oko uszkadzajac wiekszosc mocno ukrwionych narzadow, po chwili zrobil to ponownie na drugie oko, wczolgal sie na kark potwora i zaczepil sie na nim przy pomocy swego niesamowicie wytrzymalego noza. Z bestii krew lala sie litrami , wyla jak szalona i nie mogla nic zrobic z racji ze byla juz slepa, po chwili upadla na ziemie by wykrwawic sie i wywolac wielkie zamieszanie wsrod widowni. Bestia upadla w taki sposob ze sil byl calkowicie bezpieczny, tak wiec teraz odczepil sie od bestii, zeskoczyl na ziemie po czym wytarl noz z posoki i schowal go. Odnalazl na widowni bialego rogacza i w gescie znieslawienia wystawil mu srodkowy palec po czym na jego twarzy pojawil sie arogancki usmiech.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej