Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sen na jawie czy jawa we śnie?

<< < (12/37) > >>

Rodred:
// Nie wiesz.

Silion aep Mor:
- Mianowicie na drzwiach swojego domu zobaczylem napis ktory widzialem kiedys w pewnym opowiadaniu, tam ten napis wisial nad brama piekla stad wnioskuje ze jestem gdzie jestem. Podejrzewam ze jestem w 3-cim kregu. A skoro jestem w piekle to tutaj wszystko kreci sie wokol niego. Lucyfer to wladca piekiel. A te wyrazy nijak do siebie nie pasuja.

Rodred:
-  Strzelał.  Stwierdził młody. -  Strzelał i to nie do końca celnie. Jednak byłeś blisko i pokazałeś, że umiesz logicznie myśleć.   podsumował stary.  -  Połowiczne zwycięstwo. dodał młody. - Więc tak. Będziesz musiał sobie zapracować na zaszczyt przejścia dalej.  Tu stary się zamyślił. -  Puszcze cię teraz ale gdy i jeśli wrócisz do swojego świata to złóż krwawą ofiarę z elfa człowieka i krasnoluda dla nas. Inaczej wrócisz do nas. Młodszy pokiwał głową z aprobatą. -  Umowa stoi?
Pękło okno. Wpadł przez nie blask owej postaci. Szybkim krokiem podeszła do młodego jednym cięciem rozcinając mu głowę na cztery. Starszy wyciągnął do ciebie ze spokojem rękę. Oczekiwał decyzji.
Wtem drzwi wyleciały z zawiasów.

Silion aep Mor:
- Nie poswiece trzech zyc tylko po to aby ratowac swoj tylek! Poniose cene swojej glupoty.

Rodred:
Przez drzwi do pokoju wpadł cień. Wielkości +/- psa. Widziałeś tylko czerwone jak rubiny oczy i długie jak miecze szpony. Wpadł na piec zmieniając go w kłąb pogiętego metalu. Odbił się i spadł na plecy starca rozrywając go niczym granat. Szczątki człowieka poleciały we wszystkie strony. Zaległy na ścianach, suficie i tobie. Doskoczył do ciebie ten świecący. Wbił ci szpony w oba ramiona i uniósł do góry. Poczułeś przeszywający bul. Niemal chciałeś stracić przytomność jednak coś cię podtrzymywało w świadomości. Cień rzucił się na ciebie. Rozpruł ci brzuch wyciągając twoje jelito i tnąc je na kiełbaski. Przeniósł się wyżej rozrywając przeponę i wyrywając płuca. Ostatecznie złamał ci kręgosłup. Ogarnęła cię ciemność.
Jest chłodny poranek. Budzisz się na swojej pryczy cały obolały. Cały czas walczysz by nie utracić przytomności. Chwiejnym krokiem ruszyłeś do okna. Rozciągnął się przed tobą dziwny widok. Duże szare jakby całe z kamienia tylko idealnie gładkiego domy wznosiły się po obu stronach ulicy. Twój domek jest wyjątkiem. Widzisz ludzi chodzących w różne strony. Spieszących się nie wiadomo gdzie ale wszyscy są zadowoleni. Wśród nich wyróżniają się nie którzy mężczyźni. Są oni wyżsi. Zamiast nóg mają kopyta a z głów wyrastają im rogi. Uzbrojeni są w miecze i bicze. Jednak w nic nie ingerują. Chodzą i przyglądają się wszystkiemu.
Odwróciłeś się od okna. Na twoim łóżku siedzi postawny mężczyzna o fioletowej skórze i z rogami. Wachluje się długim ogonem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej