Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sen na jawie czy jawa we śnie?
Silion aep Mor:
Krasnolud pociagnal herbaty. - Cholera, sam nie wiem. - podrapał się po głowie. - Do głowy w tej chwili przychodzi mi Respev z Atusel oraz Jan z Efehidon, nauczyciel fechtunku. Obstawiałbym Respeva gdyż szkoli on niedoświadczonych obywateli, wiec fabuła ich fechtunku jest fatalna. Czy to o niego chodzi?
Rodred:
Za oknem ni stąd ni zowąd przemknął jakiś biały cień wydobywając z siebie przeciągły syk. Coś załomotało w drzwi. Przez okno zobaczyłeś daleko w mgle jakąś białą postać o nie naturalnych proporcjach zbliżającą się do domku. Staruszkowie zdawali się nic nie zauważać.
Starsi ludzie popatrzyli na ciebie zdziwieni. Potem na siebie zdziwieni równie bardzo.
- A! On mówi o tym swoim świecie! Zauważył młodszy.
Starszy pokiwał głową. - Mhm bardzo możliwe. Po chwili dodał już do ciebie. - Ciekawa myśl chłopcze, jednak nie o to nam chodziło. Podrapał się po brodzie. - Mam dla ciebie wskazówkę. Pogładził się po brodzie, złapał do ręki węgielek i zaczął pisać na kartce mówiąc - O tej samej postaci mowa i w tym tekście.
--- Cytuj ---Fizyka Filozofii Fragmentu
--- Koniec cytatu ---
Zaśmiał się. - Jak to mówią w szczegółach siedzi diabeł. Znowu się zaśmiał. Młodszy popatrzył na niego spode łba ale nic nie powiedział.
Starszy kontynuował. - Jak uda ci się rozwiązać tą zagadkę to będziesz mógł z nami porozmawiać. No i może bestie cię nie zjedzą. Uśmiechnął się z przekąsem jakby wspominając coś nie przyjemnego. - Szkoda by było jak byś został uznany za nie godnego iść dalej Staruszek wygląda jak by się naprawdę martwił twym losem.
Coś uderzyło w drzwi ze zdwojoną siłą. Samowar spadł z kredensu rozlewając herbatę na podłodze. Kilka garnków poszło w jego ślady. Z zawiasów drzwi wyskoczyła spora śruba. Potoczyła się ona po ziemi i zatrzymała koło twojego buta. Zobaczyłeś jak młodszy śledził ją z uwagą i się wzdrygnął gdy stuknęła ci o but.
Starszy pan napił się tylko herbaty.
Silion aep Mor:
Krasnolud myslal i myslal, wypil cala herbate. - Nie mam zielonego pojecia, hmm... - zlapal sie za glowe. - Skoro jestesmy w piekle to moze chodzi o diabła, hmm... No nie wiem, Lucyfer?
Rodred:
Staruszek zmrużył oczy. - Jak do tego doszedłeś?
W oknie zaraz za nim pojawiła się już duża świetlista sylwetka człowieka. Z jej rąk wystawały metrowej długości szpony. Szybkim krokiem idzie w waszą stronę.
Silion aep Mor:
// Czyli ze zgadlem? Musze to uzasadniac?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej