Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sen na jawie czy jawa we śnie?

<< < (8/37) > >>

Rodred:
// No wiesz to przede wszystkim zależy od tego jak będziesz grał ;)

Grube szaty i wilgoć przegrzały krasnoluda. Zaczyna iść ci się ciężko. Boli cię głowa i czujesz, że zaczyna brakować ci wody w organizmie. Zobaczyłeś jak na most kawałek przed tobą wczołguje się o niegdyś piękna elfka, teraz na wpół rozłożona. Z zaskoczeniem rozpoznałeś w niej Loisette, którą spotkałeś kiedyś na ulicy. Leżąc przed tobą uniosła na ciebie wzrok.
-  Stój! Stęknęła. Musisz odcierpieć tu swoje! Stój!
Widzisz jak cała komnata zaczyna się schodzić w twoją stronę.

Silion aep Mor:
// W jakim sensie?
A tak wogole co to za Loisette?

Krasnolud zatrzymał się przed elfką-trupem.
- Do mnie mowisz? Ja nic nie musze! Sam kreuje swe losy i sam odpowiadam za swoje czyny! A poza tym chyba sie nie znamy! Tak wiec odsuń się i daj mi przejsc, znajde w sobie dość siły i wydostane się stad, ty mnie nie powstrzymasz!

Rodred:
// Nie znasz jej. Jest to jeden z graczy, który umarł ostatnio. (postać nie gracz xD)

-  Nie!  Krzyknęła i złapała cię za kostkę. Usłyszałeś jak król Kserkses woła. - Persowie! Nie dajcie mu stąd uciec! Zobaczyłeś jak z odmętów bagna unoszą się szkielety odziane w perskie stroje z łukami i szablami. Podobnie uczynili wszyscy władcy, dowódcy jacy dotychczas stąpali po tej ziemi.

Nieskończoność x Szkielet
Spostrzegłeś wśród armii całego świata liczne mutanty i orzywieńców, którzy leżeli tu wieczność.
Widzisz jak dwa szkielety wyszły już na most i zmierzają w twoją stronę. Jeden ubrany w radziecki płaszcz i trzymający mosira jak maczugę. Drugiego szkielet przypominał człowieka pierwotnego uzbrojonego w prawdziwą maczugę. 10 metrów za nimi znajdują się drzwi, które właśnie zastępuje ci kolejny szkielet uzbrojony w łuk.

//Z wyczerpania masz karę - 1 finiszer na post.

Silion aep Mor:
Krasnolud blyskawicznie dobyl topora, rabnął nim pierwszego kościeja w czaszkę, dało się słyszeć donośne chrupnięcie, po chwili szkielet stracił głowę. Gdy szkielet - pierwotny (ten drugi) wyprowadził cios maczugą od góry krasnolud zablokował go toporem po czym  uderzył szkieleta w mostek, istota jeszcze żyła o ile życiem w tym przypadku można nazwać bezcelową egzystencję. Sil schowal topór a do lewej ręki wział szklany nóż, jednym plynnym cieciem noza krasnolud sciał czaszke truposza poprzez przeciecie ostrym jak brzytwa nozem kosci szyi. Szkielet bez czaszki niestety rozpadł sie, Sil nie czekajac na nic ruszył do bramy, jego bieg był niczym wyścig po życie, po drodze spotkał nastepnego szkieleta w ktorego czaszke z odleglosci 1,5m poslal noz. Szkielet stracił głowę która pod wpływem pędu lecacej broni zostala oderwana od całości. Pędził dalej, zmęczenie robiło swoje lecz krasnolud sie nie poddawał.

Rodred:
Tuż przed drzwiami upadłeś. Słyszysz jak się otwierają. Powodem twojej wywrotki jest ta kobieta którą minąłeś. Trzyma cię kurczowo i krzyczy "nie idź!". Usłyszałeś krótką serię karabinu maszynowego. Kule świstnęły ci nad głową. Zastanawiasz się jak to możliwe że muszkiet strzela tak szybko. Czujesz jak otwarte wrota cie przyciągają w fizycznym sęsie. Widzisz jak jedzie w twoim kierunku oddział mongolskich łuczników konnych. Wyraźnie czujesz jak wzrasta temperatura.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej