Tereny Valfden > Dział Wypraw
Związany paktem #2
Hope:
Podążając do celu odstępowało Cię uczucie niepokoju, przez cały czas wydawało Ci się, że ktoś Cię śledzi. Jakiś mężczyzna wyłonił się z kłębu zielonego dymu. Wyglądał zupełnie jak Ty, tylko trochę starszy, z siwym włosem i bagażem doświadczeń zarysowanym na twarzy.
Rodred:
Złapałem za topór. - Cóż to za czary?! Kim ty jesteś?
Hope:
- Jestem Tobą a Ty jesteś mną. Możesz zdobyć potęgę, którą posiadam. Jestem nieśmiertelnym arcyliszem, naginam swą wolą rzeczywistość, stoję ponad życiem i śmiercią. Dziecko nocy wie, że cel nie uświęca środków. Ponieważ cel nie istnieje, istnieją tylko środki. Postąp słusznie a czeka Cię potęga o jakiej nigdy nie śniłeś.
Mężczyzna rozpostarł ręce generując z koniuszków palców energię magiczną o zielonym zabarwieniu. Bujna roślinność dżungli porastająca wzdłuż strumyka zaczęła więdnąć na zawołanie maga.
Rodred:
- Kim ty jesteś by dyktować mi ścieżkę? Bo na pewno nie mną. Gdybyś był mną to wiedziałbyś, że nie postępuje słusznie czy nie słusznie. Postępuje tak jak chce nie licząc się z innymi. Potęgę mam zamiar osiągnąć ale tak jak będę chciał i taką jaką będę chciał. Ty chcesz by potęga stała się moim celem. Celem, który nie istniej gdyż potęga zawsze może być większa.
Więc jaki w tym jest twój cel? Do czego środkiem ja jestem, że tu przybywasz?
Po chwili dodałem.
- Zauważ, że jeżeli celem jest brak celu to po padlibyśmy w jałową egzystencję.
Hope:
- Już zapomniałem jakim niegdyś byłem ignorantem. Kiedy przyjdzie czas pozbawisz go życia, będziesz wiedział co czynić. Tylko środki! Kieruj się...
Nim mężczyzna skończył dokończyć dialog wybuchł raniony kulą ognia, rozpływając się w powietrzu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej