Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zemsta to wyraz słabości

<< < (10/30) > >>

Elrond Ñoldor:
Elrond dryfował na powierzchni morza. Nie była to dobra pozycja na sporty wodne. Płonące i jednocześnie tonące statki, a także demony nie były dobrymi kompanami wodnych zabaw. Chcąc nie chcąc musiał się wynosić z tego miejsca.
- Anisgrash upash rushan qihu! - powiedział jednocześnie obracając się w piruecie. Woda stanowiła mały problem, ale udało mu się transmutować swoje ciało w powietrze. Wzleciał kilkanaście metrów ponad wodę i poszybował w kierunku plaży.

Rakbar Nasard:
Kiedy Elrond ewakuował się z wody, Rakbar zaatakował.
- Grishil ipash grusha elash ruesh! – dokładnie wypowiedział inktantacje.
Zaczął wysyłać energię magiczną w stronę chmur nad wodą. W niebiosach zaczął skupiać energię magiczną w skondensowane pociski energii magicznej, które pod wpływem inkantacji oraz ogromnej, nadal zwiększającej się temperatury wskutek drgań cząsteczek, tworzyły kule ognia. Pociski te z impetem kierowały się w dół, ku ziemi. Wkrótce między niebem a ziemią rozbłysło światło, którego źródłem były kule ognia. Rozpędzone pociski o średnicy 15 centymetrów uderzały w wodę, wzburzając morze. Woda w tym obszarze zaczęła wrzeć i parować, co obrazowało warunki w jakich znajdowały się demony. Woda się mieszała i temperatura wkrótce się zwiększała wokół miejsca ataku. Cokolwiek było w obszarze ataku - na pewno zostało zabite, cokolwiek wokół było narażone na poparzenia.

Isentor:
Ognisty deszcz zesłany na wrogów przez Rakbara wzburzył morzem rozpętując prawdziwe piekło. Nielicznym demonom udało się dotrzeć do brzegu.


Spostrzegliście dziwną zależność, ponieważ demony, którym udało się wyjść na brzeg starały się ochronić własnym ciałem jednego z nich.

Dragosani:
Drago w milczeniu obserwował cała sytuację. Płynące do brzegu demony miały koszmarnie ciężką przeprawę. I większość z nich jej nie podołała, co w sumie dziwne nie było. Nieliczne jednak wyszły na plażę. I wyraźnie chroniły jednego demona. Zapewne ich pana. Na takiego też wyglądał. Ciałem zbliżony do człowieka, lecz mocą zapewne daleko ponad przeciętnym przedstawicielem ludzkiej rasy. Jednak żaden z członków Paktu obecnych tera na plaży nie był takowym. Drago zerknął na magów i Isentora. Nie chciał ot tak ruszać do ataku, gdy wszystkie demony były w kupie. Jeśli mieli ich dobić, to należało najpierw rozbić tę zbieraninę.

Elrond Ñoldor:
Elrond zerknął na resztę i Isentora. Chciał ot tak ruszyć do ataku, gdy wszystkie demony były w kupie. Jeśli mieli ich dobić, to mieli do tego dobrą okazję.
- Panowie, uwaga, tornado... Izipash ipush huoshan elishash arash qiosh! - powiedział wysyłając potężny impuls magiczny w niebo tuż nad głowami pospolitych demonów i ich pana. Chmury momentalnie zrobiły się czarne, zaczęło potężnie wiać w kierunku przeciwników, a tuż nad ich głowami stworzył się lej, który uderzył w nich z potężna siłą.
Elrond modelował go za pomocą wyciągniętych przed siebie dłoni, ułożonych tak, jakby kręcił garnki. Skupił się głównie na najważniejszym demonie. Tornado o średnicy 5 metrów przy podstawie robiło popłoch wśród poczwar otchłani...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej