Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zemsta to wyraz słabości

<< < (6/30) > >>

Dragosani:
- Ja nie mam więcej pytań, mogę lecieć na plażę - odparł wampir. Przeciągnął się. Czekał go krótki lot w postaci nietoperza. Lepsze to, niż płynięcie wpław na ląd.

Isentor:
W takim razie ruszamy do walki.

Dragosani:
Drago odetchnął głębiej morskim powietrzem... i przemienił się w nietoperza. Nagle w miejscu, gdzie stał wampir, latał sobie mały ssak. Wyleciał znad statku i poleciał na wspominaną przez Isentora plażę. Najpierw chciał trochę z powietrza zbadać teren. Wiedza ta mogła się przydać.

Elrond Ñoldor:
- W sumie mogę ta polecieć. Teleportacja działa na kilometr... Anisgrash upash rushan qihu! - energia magiczna wybuchnęła z jego ciała, gdy okręcił się w piruecie aktywując zaklęcie poprzez słowa i ruch. Pod postacią wiatru poszybował wprost do góry pod pewnym kątem. Chciał znaleźć się w miejscu, w którym kazał znaleźć się mu Isentor.

Rakbar Nasard:
Rakbar nie śpieszył się, dał czas pozostałym aby zajęli swoje pozycje. Kiedy to już uczynili, przystąpił do pracy. Fregata, po lewej. To na pewno ten statek. Ten. Zrzutował pozycje statku na niebo, gdzie skoncentrował swój wzrok i myśli.
- Elash ruesh anesh qiesh osh hu!
Rakbar pobrał ze swojej duszy tak ogromne pokłady energii magicznej, że każda wrażliwa na tym punkcie istota uznałaby go za boga, choć tak naprawdę bezlitośnie drenował swoją dusze. Skierował ją wysoko, w chmurach nad celem. Skondensował ją w jedną ogromną kulę, po czym zaczął oddziaływać na nią pirokinetycznymi mocami, które spowodowały znaczny wzrost temperatury, wyładowania aż w końcu powstanie półpłynnej cieczy przypominającą magmę. Stosunkowo niska temperatura panująca na tej wysokości spowodowała, że magma na powierzchni zastygła, tworząc ciało stałe o średnicy 5 metrów w kształcie zdeformowanej kuli. Rdzeń meteorytu jednak pozostał nadal w stanie półpłynnym.
Wkrótce meteoryt pod wpływem grawitacji zaczął spadać. Rakbar kierował nim za pomocą mortokinetycznych sił, aby jego droga lotu była skierowana na fregatę. Gigantyczny pocisk o strukturze przypominającej wyborne volrińskie cukierki spadał nieuchronnie w dół. Krótko spadał; uderzył centralnie w pokład, w miejsce grotmasztu. Meteor zerwał żagle i konstrukcje je podtrzymujące po czym wbił się w pokład. Pasażerowie statku szybko zorientowali się, że statek tonie, bowiem atak przebił go na wylot. Woda natychmiast zdobywała kolejne powierzchnie statku, by wkrótce całkiem przejąć nad nim piecze. Obiekt niszczący, jakim był meteor, najprawdopodobniej dotarł do dna, gdzie wyładował swój cały impet.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej