Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zemsta to wyraz słabości
Elrond Ñoldor:
- Można również spuścić im na głowę tornado. To również jakoś im uprzykrzy życie - dodał. Statek pomału opuszczał dok. Podstawowe żagle manewrujące łopotały na wietrze. Przygoda nabierała rozpędu.
Rakbar Nasard:
- Obawiam się jednego. - powiedział, kładąc dłoń ma relingu. - Zasięg naszych zdolności jest mniejszy niż zasięg ich dział.
Isentor:
Dlatego tutaj pojawia się umiejętny kapitan, który okrąży wroga w ten sposób, że staniemy się widoczni dopiero, kiedy flota demonów będzie w naszym zasięgu.
Elrond Ñoldor:
- Damy radę... - powiedział z lekkim uśmieszkiem. Szczerze mówiąc to był pierwszy raz, gdy Elrond zasiadł za sterami. Do tej pory ujeżdżał co najwyżej konie i wozy.
Aktualnie byli już poza portem. Wszystkie żagle były... eee... rozciągnięte? No nieważne. Statek parł na przód z ładną prędkością. Dziób rozcinał fale, aż miło by patrzeć...
Dragosani:
Istotnie, piękny to był widok. Fale rozcinane przez dziób fregaty, niczym gardło prostytutki przez psychopatycznego mordercę.
- Jak coś, to będę pod pokładem - powiedział Drago. - Te słońce mnie wkurza. - I jak powiedział, tak uczynił. Zszedł pod pokład i znalazł tam sobie jakiś wygodny kąt.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej