Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba siły #6 - Aranu
Evening Antarii:
Drzwi ustąpiły dopiero pod naporem Aranu. Ciężko było je otworzyć. W środku było zaś ciemno, choć z karczmy wpadało trochę światła. Przez to Aranu mógł dojrzeć beczki, szafy ze słoiczkami z konfiturami, warzywa w skrzynkach i owoce. Jednak skrzyneczki były podrapane, a zapasy wyjedzone. Coś czaiło się w ciemności.
Vernon:
Aranu miał zamiar wrócić i poprosić karczmarza o jakąś świecę czy pochodnię lecz powiedział że wróci po wykonaniu zadania więc miał zamiar tak zrobić, zszedł pomału i pilnował się żeby nie zostać niespostrzeżenie zaatakowanym.
Evening Antarii:
I to był błąd. Straszny błąd. ÂŚwieczka naprawdę by się przydała, a tak to...
Zza beczki wyskoczyły dwa trabliny. Jeden dopadł do nogi Aranu i próbował się wgryźć. Drugi czaił się z boku kilka metrów dalej i za kilka sekund ruszy by pomóc swemu koledze.
2x Trablin
//Jeden trablin zaatakował, drugi za kilka sekund także doskoczy do Aranu
Vernon:
Aranu jękną i odruchowo wbił jednemu z nich sztylet w łep po czym on padł martwy. Podczas tego ten drugi zaatakował lecz człowiek zdążył odskoczyć i dziabnąć trablina w bok ten trochę się zdezorientował lecz znowu przystąpił do ataku, Aranu znowu odskoczył lecz teraz zrobił wcięcie w jego boku ten upadł, a aranu wykorzystał to wbijając mu sztylet w nogę, wyciągnął topór i wbił mu go w plecy ten niemiał szans przeżyć, schował topór wyciągnął sztylet z jego nogi i włożył do uchwytu na sztylet przy kostce.
Evening Antarii:
//Opisuj walkę dokładniej, proszę. I stosuj zasady interpunkcji i ortografi.
Jakimś cudem nic mu się nie stało. Dwa trabliny padły martwe. Jednak Aranu dostrzegł na swej nodze podłużną ranę biegnącą od kolana w dół. Była długa na 10 centymetrów, ale niezbyt głęboka. Sączyła się jednak krew.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej