Tereny Valfden > Dział Wypraw

Elfi szlak, czyli dwunastu gniewnych ludzi.

<< < (9/10) > >>

Nessa:
A co mają grzybki do tego? W gulaszu są strasznie smaczne! Szczególnie te takie brązowe, których nawy Nessa nie pamiętała. W Ostoi karczmarz często podawał różne pyszne potrawki z grzybami. Dragosani nie pamiętał?
- Zawsze chętna! - uśmiechnęła się, nie zauważając dwuznaczności. Pewności co do tego, czy wrócić do stolicy elfka nie miała, ale korciło ją. Wampir był takim przebłyskiem, który pozwolił jej przypomnieć sobie również dobre rzeczy związane z miastami, organizacjami, tajnymi misjami. Może akurat jej łuk jeszcze się przysłuży jakiejś dobrej sprawie. Na chwilę zapomniała nawet o powodach, dla których unikała powrotu.
- Powiedz mi tylko, co ty tutaj robisz i możemy ruszać - prędzej powiedziała niż pomyślała. O konsekwencje tej decyzji będzie się martwić później. - Tylko mogę być markotna po drodze ze względu na niewyspanie! - o zmęczeniu nie wspominała, bo i nie było o czym. Ostatnie tygodnie spędziła całkiem beztrosko w porównaniu do lat spędzonych w Krukach. Poza tym podekscytowanie i strach, a raczej ich wybuchowa mieszanka, działają lepiej niż każdy pobudzający napar.

Dragosani:
Drago nie jadał gulaszu w Ostoi, więc i o grzybkach w nim nie pamiętał. Coś tak brązowo-czarnego widział w nim, gdy inni jedli, ale zawsze kojarzyło mu się to z małymi kupkami jakiś zwierząt. Nie wiedział dlaczego. I chyba nie chciał wiedzieć. Takie skojarzenia lepiej upchnąć głęboko w mrocznych zakamarkach umysłu i nie wyciągnać ich na światło dzienne. Szczególnie, gdy jest mowa o umyśle wampira.
Antares, rzecz jasna, zauważył dwuznaczność. Elfka mogła dostrzec figlarny błysk w oku i cień uśmiechu na twarzy. Jednak nie padł żaden komentarz na ten temat.
- Prześpij się, jak chcesz - odparł. - Nie ma dla mnie wielkiej różnicy, czy ruszymy teraz, czy za kilka godzin. A co tutaj robiłem? Cóż... Zawędrowałem w okolicę i zobaczyłem błysk ognia przez okno chaty, która powinna być opuszczona. Tyle, przypadek. Albo przeznaczenie, nazwij to jak chcesz.

Nessa:
   Elfka nie nazwała tego ani przeznaczeniem, ani przypadkiem. Raczej próbą ucieczki od konkretnej odpowiedzi. Jakoś nie sądziła, by wampir udał się na polowanie. Bo przecież było powiedziane: po butach go poznacie! A Dragosani miał czyste buty. Za czyste.
- Naprawdę sądzisz, że zasnę? - pytanie to mogło być zinterpretowane dwojako. Nessa mogła tak wyrazić powątpiewanie w to, że wampir jest na tyle godny zaufania, by przy nim zasnąć. Lub wyraziła swoją ekscytację powrotem. Tak, ta druga opcja zdecydowanie lepiej pasowała do Tinuviel. Był jeszcze trzeci, nieznany nikomu poza samą zainteresowaną, powód. Nie znosiła ona widoku wampirów w dzień. Nie dzieliła się przedtem z nikim takimi odczuciami, ale było jej wtedy straszliwie szkoda nieśmiertelnych. Na te kilkanaście godzin zapominała o ich potędze.
   Nie zastanawiając się wiele, poderwała się z krzesła i zaczęła zgarniać swoje rzeczy. Zerknęła na książkę i na Dragosaniego, a potem jeszcze raz na książkę. Była gotowa do drogi!

Dragosani:
Dragosani oczywiście zinterpretował to w całkowicie inny sposób. Znaczy się w te dwa powyższe także, ale miał także przebłysk odmiennej interpretacji. Jednak narrator jej nie wyjawi, zostawiając ją w sferze domysłów. Widząc, ze elfka się podnosi i zaczyna zbierać soje śmierci, wstał i Drago. Założył rękawice na demoniczną rękę, coby nie świecić nią publicznie w środku lasu po nocy. Nie wiadomo wszak kto by się po drodze przypałętał.
Wampir spojrzał na elfkę, potem na notes w jej dłoni i znów na elfkę. Na jej twarz, co należy zaznaczyć. Na jego twarzy zaś cały czas widniał cień uśmiechu.
- Więc nie ma co się ociągać, wielkie miasto wzywa! - zawołał i ruszył do drzwi. Usunął spod nich krzesło i otworzył je. Drzwi, nie krzesło. Zerknął na Nessę.
- Panie przodem. - Wskazał drzwi. A co, w końcu szlachcic!

Nessa:
Nessa uśmiechnęła się i wyszła radośnie ku przygodzie! I nie zbierała żadnych swoich śmierci, a niezbędny ekwipunek. Notes natomiast schowała pod pazuchą i maszerowała podekscytowana tak krótkim opisem swoich czynności. W końcu są rzeczy, o których nie warto głośno mówić, gdy jeszcze sami nie wiemy, z czym one się wiążą i czym są spowodowane.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej