Tereny Valfden > Dział Wypraw
Elfi szlak, czyli dwunastu gniewnych ludzi.
Dragosani:
I elfka wyroiła sobie jakieś dziwne elfie myśli w tym swoim elfim móżdżku. Jakby to niby Drago miałby "bać się" swojej asystentki, Visenyi. ÂŻe niby strzeliłaby focha, czy co tam, za nazwanie jej służką. Doprawdy niedorzeczna myśl. Zupełnie nieprawdopodobna. Niemożliwa. Bo to przecież nieprawda. Prawda? Jednak wampir niestety nie znał myśli elfki, więc też nie mógł naprowadzić jej na jedyną i słuszną drogę. Skazana była na życie w mroku błędnego myślenia, nie mogąc doświadczyć światła Prawdy. Tak "Prawdy" pisanej wielką literą. I bynajmniej nie chodzi tutaj o jakieś czasopismo.
Dragosani wziął od Nessy notes i zajrzał do niego. Najpierw zwrócił uwagę na tytuł. To raczej mało spotykane, aby nadawać tytuły swoim dziennikom, notesom, czy innym pamiętnikom. Ale może to jakaś nowa moda. Wampir odwrócił kilka stron dalej. I zaczął czytać. Na głos.
- Drogi pamiętniku - czytał. - Dzisiaj znów śledziłem w lesie tę uroczą elfkę. Robię to codziennie, odkąd tylko ją pierwszy raz zobaczyłem. Dzisiaj udało mi się podpatrzeć ją, gdy kąpała się w strumieniu! Doprawdy zacny widok! - Rzucił spojrzenie na Nessę, w którym krył się błysk żartu. Zaśmiał się.
- ÂŻartuje. Są tutaj jakieś wierszyki, zagadki chyba. Do tego masa symboli, ciągów cyfr, znaków. Cholera, ciekawe co to tak naprawdę jest. Chociażby to. - Podał elfce notes. Otworzył go na drugiej stronie, tej po tytule. Był tam tylko rysunek, pokrywający całą stronę.
- Znalazłaś to tutaj? - zapytał, rozglądając się po chatce. To była tajemnica! Drago lubił tajemnice. Oczywiście o ile nie uwzględniały zabijania przyjaciół i boskich demonów.
Nessa:
Normalnie Nessa zapodałaby takiemu żartownisiowi kuksańca w żebra, ale wampirowi-bestii nie wypada. Jeszcze mógłby oddać i z elfki zostałby jedynie ładny trup bez serduszka i płuc, które jej żeberka tak ładnie chroniły.
- Zaaagadki! - przeciągnęła niczym dziesięcioletnie dziecko. Ucieszona i podekscytowana. - Tak, tutaj. Poza tą książeczką nic ciekawego tu nie było. - Popatrzyła na kwadraciki zajmujące całą stronę i przekrzywiła głowę. Nic z tego nie rozumiała i to nic ekscytowało ją jeszcze bardziej.
//: wygram przeprawę z wfem i plackami z jabłkami, to wrócę do normalnego pisania :]
Dragosani:
//Plaaacki *_*
//A na wymyślenie tych zagadek to jeszcze przyjdzie czas :)
- Zagadki, albo też zwykły bełkot. Bo dlaczego nie? - zapytał wampir i jeszcze raz spojrzał na rysunek kwadratów. Gdy elfka przekręciła głowę, mogła dostrzec, ze rysunek kwadratów wygląda tak samo jak przedtem, tylko jest nieco przekrzywiony. Zbitek dwunastu kwadratów pomalowanych na dwa kolory. Tak bez kontekstu zapewne całkowicie niezrozumiały. Kontekst zaś mogły nadawać informacje z notesie, lub też cokolwiek innego. Dajmy na to, miejsce gdzie elfka go znalazła. Albo dzień w roku. Albo faza księżyca. Albo wilgotność powietrza. Tyle możliwości!
Tak odnośnie wilgotności, to deszcz powoli przestawał padać. Jego jednostajny szum stał się teraz raczej serią pojedynczych stuknięć kropel deszczu o dach chatki, ziemię i tym podobne przeszkody. Grzmoty tez już od jakiegoś czasu nie uderzały. Zapowiadało to chyba rychłe rozpogodzenie. Oczywiście noc tak czy inaczej nie przeminie aż do rana. Jak to zwykle bywa.
Nessa:
//: :)
Długoucha nie podłapała zwątpienia towarzysza. Zagadki. Tajemnice. Wizja nieznajomego twórcy książeczki. Tyle rzeczy do odkrycia i poznania! Nie można tego zostawić ot tak. Trzeba drążyć! W końcu Nessa i tak nie miała nic ciekawszego do roboty. Co tam wojna, co tam zagrożenia, jak można rozwikłać czyjąś zagadkę.
- Z drugiej strony na końcu tej tęczy może być całkiem ładny garnek. A w nim narzutka pasująca do twojego egzotycznego dywanu - zauważyła. Tinuviel nie była głupia. Ale nie była również umysłem zdolnym do ogarnięcia wszystkich tajemnic tego świata. Zatem potrzebowała towarzysza, a wiekowy, obyty wampir byłby idealny. No i musiało go to choć trochę zaciekawić!
Zerknęła przez okienko. Na zewnątrz musiało teraz pięknie pachnieć. Wrócić, czy dalej się tułać?
Dragosani:
Drago przejechał dłonią po zarośnie, drapiąc go. Lub raczej dłoń drapiąc nim. Oczywiście zainteresował się notesem. Fakt, mógł być tylko wymysłem kogoś obdarzonego wybujałą fantazją. Ale z drugiej strony, co z tego? Rozwikłanie zagadki notesu zawsze byłoby jakimś zajęciem. Rzecz jasna nie mógł ot tak pokazać swojego zaciekawienia elfce.
- Jakiej tęczy? - zapytał, spoglądając na nią. - Jaki garnek? -- znów zadał pytanie. - Grzybków się najadłaś, czy co? - Wyszczerzył się w dragowym uśmiechu. - A, w sumie nieważne. Można pokombinować z tym. - Podał notes Nessie. - A nuż odkryje się coś ciekawego. Ale na razie to ja bym wracał do stolicy. Wrócisz ze mną? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej