Tereny Valfden > Dział Wypraw

Myśliwskie rewolucje

<< < (7/9) > >>

Nawaar:
Silvaster nie wiedział nawet, kiedy minął mu czas podczas przechadzki. Torba z trofeami odbijała się od jego boku a grot bełta odbijał promienie słoneczne. Spacerując tak w spokojniej atmosferze w końcu doszedł do domku niziołka, ale to co ujrzał wstrząsnęło nim. Dziecko świtu poczuło gniew i żal, jego ręka mimowolnie zacisnęła się gdy ujrzał gospodarza, który martwy leżąc na swoich schodach został pożerany, przez wilka. Dhampira przejęły emocje jego matki i poczuł się winny za śmierć malucha. Dlatego postanowił ten ostatni raz mu pomóc i pozbyć się wilka oraz zrobić skromny pochówek gospodarzowi.
    Dhampir zmniejszył dystans do pięćdziesięciu metrów u dając się w stronę wilka, który mu się jedynie przyglądał a nie atakował i dobrze, bo zależało na czasie dziecku świtu. ÂŁowca stał niewzruszony i tymczasowo gniew odłożył na bok, tylko dlatego żeby mu się ręce nie trzęsły i mógł szybko wymierzyć oddając strzał. Silva wymierzył w łeb zielonookiego wilka, po czym zwolnił mechanizm. ÂŚmiercionośny bełt poleciał z całą wrogością i nienawiścią dhampira w stronę wilka trafiając go w sam środek czaszki tuż nad samym nosem. Wilk zamarł i padł bez tchu na rozszarpane ciało niziołka. Tak oto wykończył swojego przeciwnika, po czym rzucił się w stronę chatki po drodze wyciągając miecz. Najpierw odrzucił zwłoki wilka z małego niziołka, po czym przyjrzał mu się dokładniej w poszukiwaniu jakiś innych obrażeń, poza tymi rozszarpanymi do wilczych zębów. Dziecko świtu dobrze pamiętało, że gospodarz nie zamierzał opuszczać chatki aż do jego powrotu, więc co się mogło stać? Ktoś go zabił od tak dla zabawy rabując biednego niziołka? Tego jeszcze nie wiedział, ale gdyby ciało nie zawierało żadnych śladów to postanowił sprawdzić domek w końcu drzwi były otwarte na oścież. W między czasie, kiedy mu się przyglądał powiedział w sumie sam do siebie.
- Na, co było tobie wychodzić, co? Sam mówiłeś, że zostaniesz do mojego powrotu w domku niech Cię szlak!
Powiedział rozżalony Silvaster, którym targały emocje na prawdę zrobiło mu się szkoda małego i cała ta sytuacja była dość dziwna.

0x wilk

Pozostaje 26 bełtów.

Evening Antarii:
Biedny niziołek.  :( Ale czasu nie da się cofnąć. Więc pozostawał tylko żal do siebie i może jakaś gorycz. Tylko Zbyszkowi  wszystko było obojętne.
Silvaster ujrzał nagle jakąś małą istotkę zmierzającą z dróżki. Niosła jakiś koszyk i była naprawdę niska. Gdy zbliżyła się w okolicy chaty, dhampir dokładnie mógł zobaczyć jej ładną twarz i jasne kręcone włosy. Ona także była niziołkiem. Młoda dziewczyna z koszykiem w ręku, z otworzonymi czerwonymi ustkami i strachem w oczach. Trudno jej było zrozumieć co tu się stało...
Spojrzała z wyrzutem na Silvastera. I chyba doszło do niej, co tu zaszło. Oczy jej się zaszkliły, spojrzała na trupa... ojca.
Potem znów na dhampira.
- Zabiłeś go!!- krzyknęła z niewyobrażalną rozpaczą w głosie. - To ty go nękałeś przez ostatnie miesiące! To przez ciebie byliśmy głodni, nie mieliśmy ani grzywny!! Wszystko odkładał dla ciebie! Zwyrodnialec!

Nawaar:
Silvasterowi, Zbyszek nie mógł odpowiedzieć na zadane mu pytania. Teraz patrząc tak na martwego kompana nie mógł nic wywnioskować, bo ciało nie miało żadnych innych obrażeń, więc pozostało jedynie sprawdzić mieszkanie. Gdy już miał iść je sprawdzić jego oczom ukazała się dziewczyna niskiej postury i z wyglądu przypominała niziołkę, ale wyjątkowo ładną i z pięknymi włosami, które falowały na wietrze a w ręku trzymała koszyk być może z zakupami. Dziewczyna miała zauważalny strach w oczach oraz otwierając swoje małe usta zaczęła oskarżać dhampira o napaść na ich dom i zabicie jej ojca! W sumie nie pytał się czy gospodarz mieszka sam, ale teraz już wiedział, że nie.
Silvaster nie wiedział, co teraz zrobić ale swoją dumę schował teraz w kieszeń i upadając na kolana powiedział od córki Zbyszka patrząc się cały czas w ziemię.
- Ja tego nie zrobiłem. Błąkałem się, po lesie szukając wypaczonych stworzeń i kiedy kilka ubiłem usłyszałem nagły krzyk wtedy też natrafiłem na ten dom i twojego ojca odganiającego kilka wilków. Wtedy mu pomogłem i uratowałem jego życie pozbywając się czterech sztuk, potem zaprosił mnie do domu gdzie poprosił, żebym mu pomógł w pozbyciu się kilku kreharów z północnego traktu. Gdy załatwiłem całą gromadę wróciłem tą ścieżką. 
Pokazał palcem w kierunku, z którego przyszedł i mówił dalej.
- Gdy wróciłem tutaj zobaczyłem wilka, który pożerał twojego ojca i domyśliłem się, że ktoś musiał go wybawić i zabić, ale nie mam pojęcia dlaczego? Wszak był bardzo spokojną istotą martwiącą się o każdy następny dzień z resztą sam powiedział, że nie opuści swojej chatki aż do mojego powrotu. Jednak z tego, co powiedziałaś w moim kierunku jest ktoś, kto was nękał kto to taki?    
Tutaj należy zauważyć, że dhampir po raz pierwszy się ukorzył, przed inną istotą normalnie nie miał w zwyczaju tego robić. W głębi siebie miał nadzieję, że mała mu uwierzy.

Evening Antarii:
Dziewczyna szlochała i nawet nie odwróciła się by sojrzeć na martwego ojca. Stała tak przed klęczącym dhampirem, małą rączką chwyciła go za podbródek i uniosła mu głowę - Nie jesteś nim?...- zakwiliła. Ale widać, że jej ulżyło. Jakby kamień spadł jej z serca. Oczywiście to i tak było niczym w porównaniu ze śmiercią jedynego członka jej rodziny.
- Muszę go pochować. A potem uciec- dodała. - Tu nigdy nie zaznam spokoju.

Nawaar:
Dziewczyna chwyciła go za podbródek a patrząc w jej załzawione oczy powiedziała to, co chciał usłyszeć. Teraz wstał i przytulił dziewczynę od tak, by miała się w co wypłakać choć koszula była cała we krwi dobrze wchłaniała wszelakie ciecze. Silvaster spokojnym głosem starał się uspokoić dziewczynę i zaoferować swoją pomoc.
- Pomogę tobie we wszystkim, a nawet zaoferuję swoją pomoc w odprowadzeniu Cię do miasta. Tam będziesz bezpieczna i zaznasz spokoju. Rozmawiałem z twoim ojcem i również mu wypomniałem o pójściu do miasta. Jednak nie chciał on opuścić swego domostwa. Dobrze zatem wskaż miejsce gdzie chcesz go pochować.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej