Tereny Valfden > Dział Wypraw
Koniec Furii - pogrzeb Mogula [wątek fabularny]
Rodred:
Akurat przechodziłem w pobliżu zagłębiony w ponurych myślach. Zerknąłem na stos. A tak chciał mnie uczyć i zabić. Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Uśmiechnąłem się ironicznie. Przemknęła mi myśl przez głowę Czy do tego prowadzi ścieżka niszczyciela? Czy taki jest efekt nienawiści do wszystkiego? Może nawet przyrównałbym tą myśl do siebie gdyby nie fakt, że byłem zbyt wściekły na Devristusa i nie byłem wstanie myśleć o niczym innym.
Dragosani:
- Regash - zdziwił się Oczko. Odszedł teraz od stosu i obserwował go z pewnej oddali, razem z innymi osobami. Dragosani też gdzieś tam stał.
- Throm Ka, druhu. Dobrze cię widzieć. Porozmawiamy po pogrzebie, u mnie - powiedział jeszcze. Nie chciał rozmową zakłócać pogrzebu. A stos płonął. Ogień pochłaniał ciało Mogula, zamieniając je w popiół.
Dragosani:
Stos płonął jeszcze kilka godzin. Niemal wszyscy rozeszli się już w swoje strony. Gdy zgasły ostatnie płomyki nad cmentarzem panowała już noc. Ostatni żar stosu jedynie rozświetlał delikatnie mrok. Gdy wszyscy się rozeszli, pozostał tylko Oczko i Dragosani (i Regash?). Wkrótce i oni się rozeszli. Bez zbędnych słów. Tak zakończył się pogrzeb Mogula Khana. Jego ciało pochłonął ogień, zaś dusza ucztowała z przodkami.
KONIEC
Nawigacja
Idź do wersji pełnej