Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwania
Stisla:
Stisla czekał przy niedomykającej się bramie. Ustawił się tak by już z daleka nie być widocznym. Czekał w napięciu.
TheMo:
Themo uśmiechnął się pod nosem widząc garstkę głupców, którzy śmieli zaatakować zamek. Wystarczy jedna salwa i wszyscy padną. Choć z chęcią chciałby poznać przyczyny tej wizyty. Lecz jednego do przesłuchiwań mieli. Oparł kusze o mur, by mieć lepszą celność. Przymierzył dokładnie w opancerzonego strzelca. Przymknął jedno oko i nacisnął spust. Bełt ze świstem opuścił mechanizm i w ułamku sekundy pokonał dystans między Bękartem a celem. Pokonał żelazną zbroję i wbił się w pierś ofiary. Kusznik wypuścił z dłoni swą broń i pod wpływem uderzenia upadł na plecy. Złapał się za krwawiącą ranę. ÂŻycie powoli go opuszczało. Chciał zatamować krwotok, lecz to nie zdało egzaminu, gdyż pocisk trafił prosto w serce. Teraz jego towarzyszom pozostało jedynie zamknąć mu oczy ślepo wpatrzone w niebo, gdzie najpewniej ulatywała jego dusza.
//5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
26-1=25 srebrnych bełtów
Melkior Tacticus:
Bandyci dopadli do bramy bez problemu ją otwierając. w końcu wrota były niemal otwarte.
Stisla:
Stisla dopiero teraz zrozumiał, że tym swoim zwyczajnym toporkiem niewiele zdziała. Na jakiekolwiek przemyślenia było jednak za późno, pierwszy bandyta właśnie przekraczał próg uszkodzonej bramy. Dokładnie tyle miejsca było w przesmyku we wrotach, żeby zmieścił się jeden człowiek na raz. Bękart z ryżego koloru brodą uchwycił więc w dłoniach swoją broń, niemalże z całych sił, tak by dodać sobie otuchy. Dzieliło ich już zaledwie 3-4 metry
- Bij, zabij. - zakomenderował pod nosem, po czym zerwał się niczym wystrzelony z procy.
Dopadł do przeciwnika w mgnieniu oka i będąc około metra od zbira, potężnym zamachem znad głowy, trzepnął go w bark ostrzem. Było pewne, że uderzenie spowodowało złamanie obojczyka. Przeciwnik tylko zająknął z bólu. Nie wydał już żadnego innego dźwięku z siebie, gdyż krasnolud dokładnie tym samym ruchem uderzył ponownie. Tym razem z drugiej strony. Bandyta skonał.
Reszta bandytów zaskoczona niespodziewanym atakiem na moment się wycofała. To wystarczyło by "obrońca bramy" przygotował się na kolejny atak.
- Bękarciontka! Do bramy! - wrzasnął i wycofał się nieco do tyłu, cały czas czujnie bacząc na uszkodzone wrota. Jego odległość od furty wynosiła teraz jakieś 5 metrów. Stał na placu głównym całkiem sam, nie bacząc na zagrożenie. Wiedział także to, że jeśli nie otrzyma pomocy współtowarzyszy broni, to być może będzie to miejsce gdzie zakończy swój żywot.
//4x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
Melkior Tacticus:
Kolejny padł od Melkiorowego bełta prosto w czerep. Biedak nawet się nie zorientował. Elf zaczął przeładowywać kuszę i wtedy pozostała dwójka poczęła spierdalać. Komandor zbiegł na plac.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej