Tereny Valfden > Dział Wypraw

Poszukiwania

<< < (7/22) > >>

Melkior Tacticus:
- Wpadamy do knajpy, lokalizujemy łysego niziołka i napierdalamy wszystko i wszystkich, jasne?

Stisla:
- Dwa razy nie mów! Zdecydujmy o jego przyszłości panusy! - krasnolud ruszył nie czekając na dalsze rozkazy

Potężnym kopniakiem otworzył sosnowe drzwi, które o mało co nie wypadły z zawiasów. Pewnie gdyby wiedział, że były otwarte to i by klamkę nacisnął...
Po sforsowaniu przeszkody, wparował do środka. W pomieszczeniu panował lekki półmrok. Najprawdopodobniej dlatego, że wielkie kotary przysłaniały częściowo dopływ światła z zewnątrz.
- Gdzie ten kozi syn? - wydarł się, ale nie zapomniał i o taktyce. Stanął blisko drewnianego filaru wspierającego sklepienie dachu. Osłona miała go chronić gdyby przeciwnik był wyposażony w łuk lub inne magiczne cudeńka.

TheMo:
Themo uśmiechnął się pod nosem. Nie z tego samego powodu, co Stisla. Po prostu brakowało mu porządnej rzeźni. Jakby robienie rozpierdolu było kolejną rzeczą, od której był uzależniony. Gdy krasnolud kulturalnie otworzył drzwi Themo wszedł za nim cały czas trzymając dłoń na rękojeści miecza, by w razie czego móc wyciągnąć broń i rozpocząć walkę.

Melkior Tacticus:
A za nimi wpadł Melkior pakując bełt prosto między oczy karczmarza sięgającego po jednoręczną kuszę, człek zwalił się na regał z trunkami tłukąc masę butelek, nieliczni goście karczmi wpadli w panikę kryjąc się za stołami, niziołek znikł za jednym. Jego ochrona ruszyła do ataku.

5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
W równoległej prawej nogawce kalesonów, sekundy wcześniej.
- Mamy przejebane... Powiedziała tajemnicza postać obserwująca z okna.

Stisla:
Stisla stał gotowy do ataku w pobliżu filara, z jego lewej strony dokładnie mówiąc. Pierwszy bandyta zbliżył się do niego z prędkością wiatru... No, może nieco wolniej, ale w każdym razie w mgnieniu oka miał już w zasięgu miecza postać krasnoluda. Natarł od jego prawej strony, próbował zamachem przeciąć tętnice niewielkiej postury przeciwnika.
Wtem brodacz uskoczył w prawo, owinął się wokół filara, okrążając go w ten sposób dookoła i z całej siły zamachnął się.
-A kuku! - zadrwił .
Bandyta dostał toporkiem w plecy. Głośny krzyk. ÂŚmierć. Szybki ruch ręką krasnoluda, aby uwolnić wbite narzędzie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej