Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zwiastun zagłady
Rodred:
6 metrów jest niczym dla bestii skaczącej na 12. Wybiłem się z nóg i skoczyłem nad pierwszym cieniem z lewej. Przelatując nad mim złapałem go demoniczną ręką za głowę. Lądując zamachnąłem się demonem robiąc pełny obrót i ciskając nim w najbliższego potwora. Szybko zerknąłem co robią pozostali przez ten czas.
Elrond Ñoldor:
Westchnął ciężko. I właśnie okazało się, że ciężka potężna zbroja może przynieść śmierć.
- Do zobaczenia Aragornie - powiedział i wstał.
- W chaosie lepiej gdy ktoś dowodzi. Sami moglibyśmy się stąd teleportować i uciekać lasem. Później przegrupować i kontratakować. Ale są z nami adepci i dzieci. Musimy uciec podziemiami.
Mortis:
- Chodźmy więc czym prędzej.
Isentor:
5 cieni otchłani zajęło się ogniem, jeden z nich padł martwy w wyniku poparzeń, cztery pozostałe pomimo oparzeń III stopnia rozpoczęły walczyć z Rodredem. 3 cienie, których nie dosięgły płomienie były już przy Rakbarze. Zaatakowały wspólnie rzucając się na niego z ostrymi pazurami wyciągniętymi przed siebie.
Pomimo tego, że Rodred dopiero co odniósł oparzenia III stopnia wydawało się, że czuje się wyjątkowo dobrze - skacze, biega i walczy. Kiedy chwycił za głowę równie rannego cienia próbując podnieść go nad ziemię spalone mięśnie ramienia dały się we znaki i rękę zaczęła dygotać. Dlatego ciśnięcie demonem wyglądało co najwyżej jak niezdarny rzut kulą do kręgi wykonany przez cherlawe dziecko. Cień szybko podniósł się z ziemi i zatopił pięć zakończonych pazurami palców w boku Rodreda dotkliwie raniąc narządy wewnętrzne. Trzy oparzone cienie również niezdarnie niczym bestia zbierały się do ataku. Rodred w wyniku odniesionych ran zaczynał tracić przytomność nie mając sił na żaden kontratak.
Kermos z Baźin:
-Nie każdy z nas zna teleportację. Jeśli mamy przeżyć, musimy iść w grupie. Jeden ubezpiecza drugiego.
Kermos stanął obok Mortis i był gotów do wyruszenia. Czekał aż inni podejmą się ewakuacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej