Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zwiastun zagłady
Isentor:
O ile demoniczna tkanka Rodreda nie uległa zniszczeniu tak skóra pokrywająca pozostałe części ciała odniosła oparzenia III stopnia. Aragorn spędził w ogniu więcej czasu odnosząc oparzenia IV stopnia ca całym ciele.
//Nie możesz cofać nagle swojego zachowania. To Rodred wyciąga Ciebie! Upominam Cię ostatni raz. Nawet nie wiem zbytnio jak to zacząć tłumaczyć. Uczą tego w szkole bądź można sprawdzić samemu. To, że wbiegasz w pełnej płytówce w sam środek pożaru, gdzie temperatura sięga rzędu 600 stopni Celsjusza nie oznacza, że jesteś super chroniony. <facepalm>
Kermos z Baźin:
Kermos widząc co się dzieje zarzucił kostur na plecy i zebrał magię w dłoniach.
-Ogień? Kamienie? Albo mamy oblężenie przez cztery królestwa albo smoka na głowie. Chociaż nie chciałbym żadnych z tych rzeczy.
Podbiegł do płonących schodów. Oczywiście nie za blisko, by nie skończyć jak towarzysze. W pomieszczeniu zaczęło robić się gorąco od ognia. Turdnaszani nie lubią takiego skwaru. Toteż Kermos postanowił trochę ugasić ogień.
-Anoshu!
Z jego wyciągniętych w stronę ognia dłoni zaczęło wylatywać zimno. ÂŻabolud miał nadzieję, że to ugasi płomienie i otworzy drogę.
Isentor:
Poczynania Kermosa zaczęły trzymać rozszalały pożar w ryzach, to było jednak zbyt mało aby ugasić ogień.
Hagmar:
A Aragorn leżał nieprzytomny albo martwy.
//Co ze mną? ÂŻyje czy nie?
Kermos z Baźin:
Kermos klął w duchu, że nie pozyskał jeszcze funduszy na dalsze szkolenie. Spojrzał za siebie, na towarzyszy, którym potrzebny był teraz witalita. Niestety on nie mógł im pomóc. Mógł tylko walczyć z pożarem. Choć była to syzyfowa praca, nie poddawał się. Ponownie zaczerpnął magii z duszy i przelał ją do dłoni.
-Anoshu!
W ognień znów poleciała mroźna zamieć, która go trochę przydusiła. Jeżeli nie mógł ugasić całego pożaru to przynajmniej powstrzymywał płomienie przed dotarciem do magów będących na poziomie kwater. Czekał też aż pojawią się ci, którzy się teleportowali i powiedzą co tu jest grane.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej