Tereny Valfden > Dział Wypraw
W cieniu gór
Lucas Paladin:
Babcia okazała się kolejnym kanibalem. Tym razem groźniejszym od tej bandy szalenców. Ale zapłaci za to. Choć w sercu Lucasa nie było zemsty za potraktowanie siebie w ten sposób, to jednak nie mógł jej darować ze względu na te ofiary porzucone w piwnicy. Tych niewinnych ludzi zjadanych przez zdegenerowanych kanibali. Nie miał przy sobie broni, babcia zapewne mu ją skonfiskowała, ale miał zdolności magiczne, z których mógł skorzystać. Rycerz spojrzał na klapę, zapewne nie była jakoś specjalnie dobrze zabezpieczona. Spróbował na początku szarpnąć ją telekinezą.
Dragosani:
Szarpnięcie szarpnęło klapą. Jak to mają w zwyczaju szarpnięcia. I to dość mocno, klapa prawie wyleciała z zawiasów. Silne uderzenie telekinetyczne powinno otworzyć przejście.
Lucas Paladin:
Lucas się nie wahał i telekinetycznym impulsem odblokował przejście. Przygotował energię magiczną, gotów do użycia pocisku esencji. Wyszedł więc z piwnicy rozglądając się za babcią i ekwipunkiem.
Dragosani:
Zobaczył polanę, drzewa i ścianę chatki. Wyjście z piwnicy najwyraźniej było na zewnątrz. Nie musiał jednak wchodzić do domu, gdy to babcia wyszła. Widząc Lucasa przestraszyła się. Ekwipunku zakonnika nie miała, pewnie był w domu.
- Ale jak się wydostał? - zapytała. Wiedząc, że bez trucizny nie ma szans z rycerzek, nawet nieuzbrojonym, padła na kolana.
- Nie zabija babuleńki! - zawołała rozpaczliwie.
Lucas Paladin:
- Zabijać Cię, o nie! Mam dużo lepszy pomysł. Pokażesz mi drogę do wsi, tam powiem kim jesteś i to oni zdecydują jaką karę poniesiesz za swoje czyny. - po czym Lucas mocarną dłonią złapał babcię za ciuchy i zaprowadził do domu. Nie było szans, że mu ucieknie, była stara. Rozejrzał się też za swoim ekwipunkiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej