Tereny Valfden > Dział Wypraw

W cieniu gór

<< < (16/19) > >>

Dragosani:
Kanibale pewnie też się nią nie interesują, no stare mięso musi smakować paskudnie pomyślałby Lucasa, gdyby tylko był Dragosanim. Później zapewne zacząłby się zastanawiać jak naprawdę smakowałaby staruszka. Jednak Lucas nie miał tego szczęścia i Dragosanim nie był. Był sobą, a tylko Lucasy wiedzą, co Lucasy myślą. Lucasy i Zartat, bo on pewnie sonduje myśli wszystkich swoich wyznawców, tak jak to czynią zazwyczaj "miłujący" bogowie.
- Tak, ale czasem ktoś mnie odwiedza. Ludzie z wioski, czy ty teraz, wnusiu - odpowiedziała babcia. - Przychodzą i proszą o maści i zioła. Znam się trochę na tym, więc mogę leczyć jeśli potrzeba - mówiła dalej. A rycerz poczuł odrętwienie. Tak to można było określić. Całe ciało z początku nieco odrętwiało. Po tym poczuł, że traci nad nim władze. Ręce osunęły mu się bezwładnie. Głowa opadła na ramię.
- Znam się też na truciznach - dodała staruszka i zaśmiała się jak wiedźma z bajki. - Trucizna z czarnego bzu, moja ulubiona. - Wstała i wzięła jakiegoś kija. Zapewne aby trzepnąć Lucasa po głowie i go ogłuszyć.


// Działa na ciebie trucizna z czarnego bzu. Czyli nie możesz się ruszyć. Dotyczy to też języka. Ale jesteś świadomy. A sama babcia ma statystyki takie, jeśli chciałbyś wiedzieć.

Lucas Paladin:
Lucas należał do ludzi ufnych. Czasem aż za bardzo. I w tym przypadku mocno się na tym zawiódł. Nie po raz pierwszy zresztą. Ale wyjścia nie było, musiał sobie jakoś ze staruszką poradzić. Problem polegał jednak na tym, że nie mógł się ruszyć, ani nawet odezwać. ÂŻadno zaklęcie, odepchnięcie, nic z tych rzeczy nie wchodziło w grę. Cios w głowę zakończy się ogłuszeniem, nawet w płytowym hełmie, albo i szczególnie w płytowym hełmie. Trzeba więc było niestety czekać na rozwój wydarzeń, a te w ciągu ośmiu godzin mogły potoczyć się różnie, np. Lucas mógł skończyć jako obiad babci. Albo inne, gorsze rzeczy. Ale co mógł zrobić, gdy całe ciało odmawiało posłuszeństwa? Zartacie, wzmocnij mnie. - wołały jego myśli. Musiał wytrwać, w tak prosty sposób nie mógł zginąć.

Dragosani:
Ostatnia myśl przed uderzeniem w głowę, która nawiedziła Lucasa, mówiła, że przecież mógł użyć przemieszczenia albo telekinezy. Ale cóż, stres, zaskoczenie i można zapomnieć. Tak więc dostał w łeb od babci. Kilka razy nawet, gdyż ta nie była pewna, czy jeden cios wystarczy. W końcu jednak rycerz stracił świadomość.

Obudził się jakiś czas później. Nie wiedział ile dokładnie minęło. Bolała go głowa, a w ustach czuł dziwaczny posmak. Zapewne pozostałość trucizny. Obudził się i stwierdził, że może już się poruszać, więc chyba "stracił" kilka godzin. Przez ten czas jego organizm poradził sobie z trucizną. Stwierdził, że znajduje się w piwnicy. Tak to wyglądało. Klepisko z ziemi, drewniane ściany, malutnie szczeliny przy suficie w roli okien. Zresztą widział przez nie ziemię, przez co mógł stwierdzić iż jest pod nią. Były tam też schody i klapa w suficie. Zapewne wyjście. Klapa była zamknięta, ale na pewno dałoby się coś wymyślić. Jednak to nie zamknięcie było najbardziej niepokojące. W piwnicy było bowiem jeszcze coś. Ciała. Ludzkie ciała. Głównie w częściach. Wisiały na hakach pod sufitem. Były porozcinane, tu ręką, tam nogą, a gdzie indziej korpus. Jednak można było na oko stwierdzić, że należały do trzech ludzi. Były to ciała tylko ludzi, Lucas nie dostrzegł innego "mięsa". Aż strach pomyśleć z czego był zrobiony gulasz. Jednak w tej chwili ważniejsze było wydostanie się. Rycerz był w swojej zbroi, zapewne babcia nie wiedziała jak ją zdjąć. Ale nie miał przy sobie broni. Pozostawała magia.

Lucas Paladin:
//Jestem skrępowany?

Dragosani:
// Nie. Po prostu wrzuciła cię do zamkniętej piwnicy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej