Tereny Valfden > Dział Wypraw
W cieniu gór
Dragosani:
Lucas więc ruszył w drogę powrotną. Zniszczył zagrożenie, które dla niego samego wcale nie okazało się bardzo groźne. Odkrył, że nie tylko wampiry mogą być zdegenerowanymi potworami. ÂŻe ludzie także mogą kryć w sobie mrok. Może to była lekcja od Zartata? Tego rycerz nie wiedział. Nie wiedział także jeszcze czegoś... gdzie się właściwie znajduje. Musiał pomylić się gdzieś w drodze powrotnej. Nie poznawał okolicy. Wiedział tyle, że jest gdzieś w lesie. A powoli zbliżała się noc.
Lucas Paladin:
No tak... Lucas zapomniał, że jego przewodniczka wróciła do domu, a sam nie zna drogi powrotnej. Tancerz został u sołtysa, a do wioski było okoły godziny marszu. Musiał rozejrzeć się za traktem i czym prędzej wrócić na właściwą ścieżkę. Miał nadzieję, że nie będzie musiał spędzać nocy pod gołym niebem, bo może to oznaczać bezsenną noc. Niestety nie był nawigatorem, nie potrafił odróżnić kierunków na podstawie położenia światła. Może Zartat uśmiechnie się do niego również tym razem.
Dragosani:
Niestety nie uśmiechał się. Traktu nigdzie nie było widać. Zresztą w takim miejscu to możliwe, że i nie było innych "traktów" niż leśne ścieżki. Rycerz wędrował więc przez las. Może szedł w dobrą stronę, może nie? Nie wiadomo. Jednak po jakimś czasie, gdy słońce coraz niżej chyliło się ku zachodowi, usłyszał jakiś odgłos. Jakby rąbania drewna. Wiedziony nim dotarł do polanki, na której stała chatka. Mała chatka. Ot, zwyczajna.Obok niej jakaś staruszka rąbała drewno. Stawiała klocki drewna na pieńku i uderzała w nie siekierą. Widać było, że sprawia jej to trudność, wszak młoda to ona nie była. Nie miała chyba nikogo do pomocy.
Lucas Paladin:
Wyjścia nie było, jedynym miejsce, w którym byli jacyś ludzie była ta chatka. Nie wiadomo czy ta babcinka nie należała do kanibali, dlatego Lucas postanowił zachować ostrożność. Zbliżył się do chatki z nadzieją, że ona wskaże mu drogę do wioski. Kiedy już przybył na miejsce, grzecznie się przywitał i powiedział:
- Witaj, miła staruszko. Jestem Lucas, możesz mi powiedzieć jak dotrzeć do wioski?
Dragosani:
Staruszka usłyszała jak Lucas podchodził. Z początku wyglądała na wystraszoną widokiem uzbrojonego rycerza. Lecz gdy ten się odezwał uśmiechnęła się.
- A do wioski to daleko - Wskazała ręką kierunek. - Pewnikiem noc cię zastanie w drodze - dodała. Spróbowała unieść siekierę, aby uderzyć w drewno, ale nie dała rady. Zmęczenie i starość dały się jej we znaki. - Pomógłbyś babuleńce? - zapytała nagle. - Dobry rycerz taki silny. Ja stara i schorowana. A drewno samo się nie narąbie. Jak pomożesz to dam strawę i dach nad głowa na noc. Bo noc tutaj zła jest.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej