Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚpiący król
Evening Antarii:
Oczko wodziła wzrokiem za wampirem, który szykował się do kąpieli. Równocześnie owinęła się kołdrą po same uszy bo było jej zimno, choć zbliżało się Astas. To przez przebieżkę przez zimny korytarz po gorącej kąpieli. A gdy wampir wyszedł, pospiesznie sięgnęła po książkę którą on przed chwilą czytał. Wróciła do łóżka i przysunęła sobie bliżej świecę. Poprawiła też poduszki od głową żeby lepiej jej się czytało. Nie wiedziała dużo o historii, do szkoły raczej nie chodziła, choć umiała pisać, czytać i rachować łatwe zadania. Nie miała czasu lub jej nie pozwalano pobierać nauk. Sama też nie miała na to pieniędzy. Teraz jednak siedziała sobie w ciepłym, elfim, bogatym dworze i przesuwała dłonią po stronicach księgi. Lubiła czuć na opuszkach palców teksturę papieru a także zgrubienia i fale spowodowane tuszem.
- Skąd wiesz że bzdury? To było tysiące lat temu, nikt tego nie pamięta dokładnie- spytała zaciekawiona gdy wrócił Drago. - A co do elfów, myślę że nie są groźne. - uspokoiła go. Oczywiście sama także szeptała.
Dragosani:
Drago zerknął tylko, aby zobaczyć jaką książkę czyta Oczko. Przesunął się na łóżku w stronę ściany i oparł plecami o nią. Ręce założył za głowę.
- Setki, nie tysiące - sprostował wampir. - To opis jednej z wojen z orkami. Dość... poetycki opis. Z tym, że na wojnie nie ma nic poetuckiego. W tej, o której jest ta książka, także. Wiem, bo byłem tam - wyjaśnił spokojnie. Sam nie wchodził pod kołdrę. Po prostu nie odczuwał chłodu w taki sposób jak zwykli śmiertelnicy. Mutacja bywała przydatna.
- A co do elfów... też nie sądzę, aby było groźni. Przynajmniej nie dla zwykłych podróżnych, jakimi wszak jesteśmy. Tylko... - zaczął i zawahał się. Uznał jednak, że moze mówić szczerze. - Ta cisza trochę mnie niepokoi. Wiem jak się zachować i tak dalej, po prostu trochę mi nieswojo. - Wzruszył ramionami. Lub raczej spróbował to zrobić, duży ręce wciąż trzymał za głową.
Evening Antarii:
- Wolę poezję -stwierdziła po krótkim namyśle. - Hmm... W sumie nie wiem jak złoszczą się orkowie hah... - zamknęła książkę i położyła na stoliku.
- Jesteś straaasznie stary - westchnęła i spojrzała na niego jakby z politowaniem. A potem szeroko się uśmiechnęła. - Ludzie nie przywykli do ciszy. Może to dlatego. - panująca we dworze cisza sprawiała, że z zewnątrz docierało wiele innych dźwięków. Wycie wilków czy innych bestii, złowrogi szelest liści, drapanie myszy w podłodze. Oczko trochę się bała ale wstyd było jej się przyznać.
Dragosani:
- Mam znajomego orka, który ma czerwoną skórę. I potrafi się nieźle złościć, więc to może jakaś zależność? - Drago odpowiedział pytaniem, które w zasadzie miało być bardzo drętwym żartem. Ale to był fakt, jak się Mogul wkurzył, to nie było przebacz. Wampir uśmiechał się na kolejne słowa dziewczyny. Gdyby tylko znała jego prawdziwy wiek.
- Dużo przeżyłem, wiele widziałem i zrobiłem, fakt - odparł. - Ale jestem młody duchem. Cały czas. Czasem się zastanawiam, czy kiedykolwiek się zmienię i będę takim typowym starcem, co mówi, że dawniej było lepiej. Oby nie. - Zaśmiał się. Osobiście nie zwracał uwagi na odgłosy z zewnątrz. W pomieszczeniu nie mieli się czego obawiać. Chyba. A jeżeli tak, to cóż, nie nosił broni do ozdoby. Wstał i podszedł do okna.
- Nie będzie ci przeszkadzać jak zasłonię? - Dotknął zasłony. - Wolałbym uniknąć porannych promieni słońca na twarzy. - Zasłonił jednak i tak, po czym wrócił do łóżka i położył się.
Evening Antarii:
- Wygląda jak gotowana krewetka? - zaśmiała się. A ta uwaga była jeszcze mniej śmieszna niż to, co powiedział Drago. Ale Oczko to śmieszyło co nie było dziwne jeśli wzięło się pod uwagę fakt, iż dziewczyna jest trochę nienormalna. Chichotała sobie jeszcze przez chwilę - sama do siebie.
- To byłoby dziwne gdybyś w środku czuł się jak prawdziwy staruszek a miałbyś ciało młodzieńca- zauważyła. - Zasłoń...- mruknęła. - Nie chcę mieć tu spalonego wampirka - zaśmiała się. Potem Oczko wyślizgnęła się spod swojej kołdry i usiadła na brzegu łóżka Draga. Zrobiła maślane oczy jakby chciała powiedzieć "mogę się położyć obok, proszę?" i nie pytając o pozwolenie ułożyła się wygodnie po stronie "od ściany" spychając Draga na brzeg.
- Najbardziej na świecie boję się myszy biegających po podłodze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej