Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚpiący król

<< < (2/25) > >>

Evening Antarii:
W środku ktoś chrapał. Spał z głową na stole zaraz przy wejściu. Dwóch orków kłóciło się o jakieś bezsensowne sprawy. Wesoła gromadka ludzi popijała sobie piwo i głośno się śmiała. W środku było kilku bogatszych obywateli, ale byli pijani. I to właśnie do nich mogły należeć konie. W karczmie toczyły się zwykłe rozmowy. A dziewczyna zamówiła sobie po prostu coś co jedzenia. "Szybkie danie" - ziemniaki i kotleta i, o dziwo, mocne piwo do picia.

Dragosani:
Drago wszedł w końcu do karczmy. Po prostu otworzył drzwi i wszedł do środka. Nawet nie próbował się kryć. I tak by został zauważony. I wzbudziłby podejrzliwość. A tak, to był po prostu kolejnym klientem, może nie lepiej uzbrojonym niż reszta. Rozejrzał się po wnętrzu. Kilku orków, ludzie. Nic szczególnego. Nie obawiał się czegokolwiek z ich strony. Ruszył w stronę lady, rzucając szybkie spojrzenie na zabójczynię. Ot, zwykły rzut okiem, bez wyrażania specjalnego zainteresowania. Stanął przy ladzie.
- Piwa - powiedział krótko do gospodarza. Wszak nie mógł tak stać tam bez zamawiania niczego. Zanim dostał trunek, dyskretnie obserwował dziewczynę.

Evening Antarii:
- Czymaj pan. Dwie grzywny- charknął gospodarz do Draga po wydaniu posiłku dziewczynie i nalaniu wampirowi pełnego kufla.




Dziewczyna nie wyróżniała się niczym. Może poza jasnymi oczami koloru czystego, ciepłego morza. Włosy miała ciemne, nieco zmierzwione. Na oko miała dwadzieścia kilka lat i nie odstawała niczym szczególnym od reszty mieszkańców stolicy. Teraz była... "w pracy", można tak powiedzieć. Jej strojem roboczym była czarna koszula, obcisłe czarne spodnie i skórzane buty a do tego płaszcz z kapturem. Przy pasie miała jedynie sztylet.
Usiadła sobie przy wolnej ławce, trzymając się jednak z dala od pijanej reszty i zabrała się za jedzenie.


Dragosani:
Drago wygrzebał z sakiewki grzywny i podał je karczmarzowi. Starał się to zrobić tak, aby nikt nie zobaczył, że jego sakiewka do bardziej pustych raczej nie należy. Miał w sumie pewne doświadczenie z tym. Wielokrotnie bywał w takich miejscach. Wziął kufel piwa i napił się. Nie było ono tak dobre jak w Obieżyświecie, ale czego można było się spodziewać po takimlokalu? Aż dziw, że kufel był czysty. Chyba. Szczęśliwie wampir nie musiał się obawiać ewentualnych chorób. Napił się jeszcze łyk cienkiego piwa i przyjrzał się kobiecie. Mogłaby uchodzić nawet za atrakcyjną. Gdzieś pomiędzy siedem a osiem w skali Dragosaniego. Chociaż miała całkiem interesujące oczy. Osiem. Figurę ciężko było ocenić przez ten płaszcz. Jej broń stanowił sztylet. Zapewne władała nim bardzo dobrze, chociaż nie wiadomo czy tak dobrze, jak Antares. Innej broni nie było widać. Jadła sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic. Drago w końcu wstał i podszedł do stołu, przy którym siedziała.
- Smacznego - zaczął. - Można? - Kiwnął głową na ławę. Nie chciał się wpraszać jak gbur. Widać było, że dziewczyna trzyma się na dystans przed reszta motłochu z karczmy, więc trzeba było pokazać, że nie jest się takim jak reszta gości. Obserwował przy tym jej reakcję. Dłoń jej drgnie w stronę sztyletu?

1477 g - 2 g = 1475 g

Evening Antarii:
- A dziękuję - przywitała go uśmiechem.  - Proszę bardzo. Niech pan siada. Nie dziwię się, też nie chcę siedzieć obok tych moczymordów i ochlaptusów! - puściła oczko do wampira. Potem wróciła do jedzenia kotleta.
- Swoją drogą, wyborne piwo tu mają, nieprawdaż? Nie to co w Obieżyświecie. Byłam tam raz, może dwa. Więcej się tam nie zbliżę! Piwo stamtąd przez gardło mi nie przejdzie! - rzekła całkiem oburzona. - Tutaj może towarzystwo bez manier ale czasem fajna zabawa z nimi jest, serio!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej