Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚpiący król
Dragosani:
Drago cały czas trzymał szablę, nie chował jej. Jak się okazało, postąpił słusznie. Chociaż i tak każdy wie, że by i tak zdążył wyciągnąć. Jak zawsze. Zawsze wyciągał wtedy, kiedy trzeba było. Szybkie wyciąganie broni było jedną z bardzo pożytecznych umiejętności wojownika. Nie każdy to potrafił. Jeśli ktoś nie zdążył, to musiał liczyć się z wpadką. I, na przykład, brzuchem rozerwanym przez drapieżne koty. Dwa kreshary rzuciły się na wampira. Zupełnie jakby wyczuły w nim groźniejszego przeciwnika i postanowiły najpierw się go pozbyć. Podstawowy błąd taktyczny. Ale czego można było się spodziewać do zwierzętach? Drago wykonał zwinny unik. Jeden zwierz w swoim skoku przeleciał obok wampira. Drugi kot spróbował rzucić się na Draga, lecz ten odstąpił w bok. Zwierzaki te mogły sobie być szybkie i zwinne, ale nie miały szans w porównaniu do zmutowanego wampira w nocy. Gdy atak jednego z kresharów nie powiódł się, zwierz znalazł się z boku Draga. Ten wykorzystał to. Wykonał zwinny piruet i ciął szablą. Szybko, precyzyjnie i czysto. Był mistrzem we władaniu tą bronią. Ostrze spadło na głowę kota, gdy ten odwracał się i szykował do ataku. Zwierzę nie miało szans, jego czaszka rozstała rozcięta wpół. Drugi kresher, znajdujący się po drugiej stronie tego zabitego, skoczył do ataku. Drago jednak kopnął ciało zabitego w jego kierunku. Zwierzę wpadło na nie. Ten atak ze strony wampira spowolnił krashera tylko na moment. Zwierz odskoczył od ciała i zaczął krążyć wokół Draga, szukając okazji do ataku. Drago zaś czekał na jego ruch. Musiał on nastąpić, więc sam nie odczuwał potrzeby atakowania. Ruch krashera oczywiście nastąpił. Zwierzę skoczyło na Antaresa, chcąc go powalić. Drago odskoczył w bok, jednocześnie tnąf szablą. Ostrze natrafili na szyję kota, rozcinając ją. Drago przeciągnął klingą w ramię kota, jeszcze bardziej pogłębiając ranę. Zwierz padł martwy na ziemię.
- Chwili spokoju nie ma... - mruknął wampir. Zerknął na Oczko, czy sobie poradziła i schował szablę.
Evening Antarii:
- Niedobre kicie- szturchnęła jedno ciało nogą. - Możemy ruszać?
Dragosani:
- Chwila... - odparł Drago. Coś mu mówiło, że skóra kresherów może się przydać. Podobno, pomimo powszechności tych zwierząt, ich skóra była trudno dostępna w stolicy. Więc wampir wyciągnął nóżyk myśliwski i zabrał się do pracy. Najpierw rozcinał skórze kotów na brzuchu. Zrobił na każdym kocie trzy nacięcia. Jedni długo wzdłuż ciała i dwa poprzeczne, z dwóch stron. Potem zaś zaczął odcinać skórę od reszty ciał kotów. Miał już w tym pewne doświadczenie, więc nie trwało to długo. Ostatecznie oddzielił skóry od zwierząt.
- Coś czuję, że może się to przydać - wyjaśnił dziewczynie. - Jakby taki wewnętrzny głosik wrzeszczał mi do ucha, żeby wziąć skóry. - Wampir wrócił kawałek do koni i zostawił skóry przy siodle Maximusa. Wrócił do Czterdzieści Cztery
- To jak, w czym mnie przeniesiesz? - zapytał. I wcale nie miał jakiegoś takiego dziwnego błysku w oku.
Pozyskuję:
6m2 skóry kreshara
Evening Antarii:
Oczko z niecierpliwości przebierała nogami. Chodziła w tę i z powrotem z wyczekiwaniem spoglądając na Draga który właśnie w TEJ chwili przypomniał sobie o skórach. - Yhh, no wreszcie! - rzekła z irytacją w głosie gdy wampir wrócił od koni. Potem rozchyliła swoją torbę wskazując na wnętrze. - Wskakuj. Przejdziemy przez pokoje dla numerów i zejdziemy do piwnicy. Tam poszukamy króla.
Dragosani:
- Ależ ty narwana jesteś - skomentował Drago. - Zupełnie jak pewna paladynica, którą znam. Z tym, że ona nie jest tak ciekawą osobą - dodał. Po tym zebrał w sobie swoje wampirze moce. Moce, które nie były magią, ale też nie były czymś czysto fizycznym. Złączył się umysłem z każda komórką swojego ciała i wysłał im mentalny rozkaz. Rozkaz przemiany. Niewymawialny przekaz tego rozkazu zmusił je do zmiany formy. Z człekokształtnej w inną, jasno określoną. W formę nietoperza. W mgnieniu oka wampir przemienił się w małego, latającego ssaka. A wraz z nim cały jego ekwipunek. Dragoperz pisnął coś po nietoperzowatemu i podleciał do torby Oczka. Wylądował na jej brzegu i chwytając się pazurkami, wszedł do jej wnętrza. Ułożył się tam wygodnie i znów pisnął, aby dac znać, że jest gotów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej