Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚpiący król
Dragosani:
Wampir usiadł więc. Radosny nastrój dziewczyny nieco go zaskoczył. Zupełnie jakby przed kilkunastoma minutami wcale nie zabiła czterech osób w tym dziecka. Oczywiście to mógł też być wyćwiczony pozór. I tak też najpewniej było. Pytanie tylko, dlaczego dziewczyna zabiła tę rodzinę? Zlecenie dla Kruków? Możliwe. Możliwe też, że coś zupełnie innego.
- Najlepsze piwo to mają w Ekkerund - dodał od siebie. - To miasto krasnoludów, daleko na północnym zachodzie. Ale gdzie moje maniery, nazywam się Drago - przedstawił się. Uznał, że nie będzie podawał fałszywego imienia. Nawet jeśli kobieta domyśli się, że Drago to ten Dragosani, to nie miało wielkiego znaczenia.
Evening Antarii:
- Aaaa no widzisz. Nie byłam w Ekkerund. Czasem lubię im dokuczać ale krasnoludy mnie... obrzydzają, bleh! - i zrobiła taką minę jakby właśnie coś nieprzyjemnego jej się przypomniało. - Drago? Nie kojarzę. A tak serio, kto ci wymyślił takie imię? - zaśmiała się. A co tam! Za nic miała to że Drago to wampir i to jeszcze zmutowany i umiejący po mistrzowsku władać różną bronią. - Ja mam na imię czterdzieści cztery - dodała całkiem poważnie.
Dragosani:
Drago zaśmiał się na komentarz o jego imieniu. ÂŚciągnął z głowy kaptur, coby nie siedzieć tak jak jakiś zakapturzony dziad.
- Skargi to nie do mnie, tylko do rodzicieli - odparł. Szczegół, że jego rodziciele byli martwi od kilku tysiącleci. Chyba. Spojrzał zaciekawiony na dziewczynę, gdy podała swoje imię. Pseudonim? Numer seryjny? Ciekawe.
- Miło poznać - powiedział w końcu z uśmiechem. Uśmiechał się nie tyle z uprzejmości, co po prostu cieszył się, że instynkt znów go nie zawiódł. Sprawa była ciekawsza niż zwykłe morderstwo. Nie komentował jednak samego imienia. Mimo iż to jego rzekomo było zabawne i dziwne.
- Nie podchodzisz z Efehidon, mam rację? - zapytał. Starał się nie brzmieć dociekliwie. Ot, zwykła rozmowa dwójki względnie młodych osób. Obserwował ją przy tym. Tak niby zwyczajnie patrzył na rozmówczynię, lecz naprawdę szukał szczegółów. Może jakaś charakterystyczna spinka płaszcza? Biżuteria? I tym podobne szczegóły.
Evening Antarii:
- Phi!, rodziciele... - parsknęła. - Mi także! Ciekawe, czy byś się nadał...- mruknęła do siebie i zmierzyła wampira wzrokiem.
Skończyła już kotleta, dopiła piwo, ale na talerzu zostało pare ziemniaczków. - Widzisz tamtego, o tam?- kiwnęła głową na grupkę osób rozmawiających przy piwie po drugiej stronie niedużej sali. Chodziło jej o mężczyznę, średniozamożnego ale z dobrym mieczem przy pasie. - On śmiesznie się złości. Dzisiaj muszę mu pokazać kto tak naprawdę jest lepszy - powiedziała tajemniczo. Wszystko to co mówiła Czterdzieści Cztery rzeczywiście mogło być kłopotliwe, bowiem Drago miał za mało szczegółów by coś z tego wywnioskować. Nie miała przy odzieniu żadnych znaków "specjalnych" mówiących do jakiej grupy mogłaby należeć.
Dragosani:
Drago zerknął kątem ona na mężczyznę. Raczej przeciętny, nie nosił się jak bogacz, ani jak biedak. Miał co prawda całkiem dobry miecz, na ile niekowalskie oko wampira mogło ocenić. To jak mógł się nim posługiwać pozostawało na razie tajemnicą. Oczywiście raczej nie stanowił wyzwania dla Draga. Spojrzał znów na dziewczynę. Starał się nasłuchiwać o czym rozmawia ów mężczyzna ze swoimi towarzyszami. Wyczulony słuch bardzo się przydawał w takich sytuacjach. Jednocześnie zwrócił się do Czterdzieści Cztery.
- Kto to? - zapytał krótko. Na język cisnęło mu się pytanie, czy tamta rodzina też się "śmiesznie złościła". Ale postanowił na razie nie płoszyć dziewczyny takim pytaniem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej