Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel rekieterom!
Stisla:
- Gucio, nie bój się wujcia krasnoluda, jam tylko tak gadam, ale już świniaka jakiego to bym se zjadł. Taką pieczoną goloneczkę w piwie z czosneczkiem, majera...ny...jkiem, tfu, kurka nioska, a i oliweczki to bym se wciągnął. Oj, Matylda pichciła ją znakomicie. - ryżobrody rozmarzył się a jego brzuch nagle zaburczał.
Melkior Tacticus:
- Hoho! Jagnięcinka albo baranek jaki zara będzie pewnie. Zaparkowali przed oberżą, elf odczepił Gucia i oddał go w ręce stajennego. - Chodź, bo czuję cosik dobrego zza tych drzwi.
Stisla:
Stisla zeskoczył z wozu, machnął ręką do stajennego, jasnowłosego młodzieńca przyciętego na tzw. pazia. Młody chłopaczek usłużnie pomógł elfowi i chwycił za uzdę wierzchowca.
- Ciekaw jezdym za co niby se kupie. Chyba, że druh mój postawi, to nie omieszkuje se podjeść. - zamruczał pod nosem brodacz, tak by kompan podróży nie usłyszał.
- Mówisz, że tam cosik będzie? Jakie zdechłe szczury, czy jakie inne gady? - odpowiedział w końcu radośnie do elfa - Zjem cokolwiutko ino raz-dwa-trzy. - zniecierpliwienie brało górę.
Krasnolud udał się przodem do oberży, gwałtownie otworzył drzwi o mało nie robiąc miazgi z nosa stojącego za drzwiami mężczyzny.
- Moje uszanowanie - rzekł tylko do niego po czym kroczył sprężyście do lady, za którą stał zapewne właściciel tego przybytku.
Melkior Tacticus:
- Dobry mości... eee... panowie. - karczmarz nie bardzo wiedział jak ich przywitać, krasnolud wszak nosił aby koszulinę a za nim wszedł odziany w pełny pancerz elf. Widać było że bogaty i pewno ważny.
- Witaj dobrodzieju, my byśmy chcieli po dobrym piwie i tego baranka co to wam dochodzi w kuchni i aż przed drzwiami czuć aromata. - odpowiedział i zasiadł przy stole, rękawice odłożył na bok, kuszę zawiesił na oparciu krzesła a tarcze oparł o stół. Gospodarz zaraz przyniósł piwo.
- Baraanina zaraz dojdzie, życzą sobie panowie czegoś?
- Sołtys jest u siebie? My do niego.
- A! Musita zatem być od Yarpena, sołtys zaraz powinien tu być na śniadanie.
- Tedy dziękuje. Macie tu 30 grzywien. Starczy?
- Starczy, miłego dnia waszmościowie.
Kilka minut później doniesiono baranine ze wszystkimi dodatkami.
Stisla:
Podrózni zasiadłszy przy stole ze zniecierpliwieniem czekali na mięsiwo. Przynajmniej krasnolud, tupał i stukał w ławę jak tylko zobaczył jedzenie.
- Oddam, Mości Druhu, jak tyko wrócimy do Efehidonu, niech mi Ellmor bedzie świadkiem. - powiedział do Melkiora - Tymczasem dzięki za pożywne jedzenie - ledwo kończył zdanie, a już zajadał się kawałkiem upieczonego barana.
Oj, smakowało mu bardzo, mlaskał, sapał a i w rękaw wycierał co jakiś czas jak mu się tłuszczyk na nosie czy brodzie osadzał.
- Te, Mości Druhu, to tera czekać byndziemy na tego sołtysine, ta? Znacie go? - zapytał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej