Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cień skryty w mroku

<< < (17/52) > >>

Kenshin:
Mimo, że bestia dostała w łeb to nadal biegła do przodu i o dziwno nie zaatakowała tego, który wybiegł do przodu czyli Silvastera. Wtedy właśnie oberwał Progan raniony, przez jeden z kłów dzika, a ork zdążył jedynie krzyknąć. - Progan! Kenshin poczuł w sobie gniew był zły na tego, który nasłał na nich tego dzika. Ork wciąż trzymając łuk w rękach szybko nałożył żelazną strzałę na cięciwę łuku, po czym naciągając wymierzył również w łeb dzika. Na szczęście nie trwało to długo i wypuścił pocisk, który bezbłędnie poleciał w łeb bestii. Grot strzały przebił się, przez skórę i twardą czaszkę, by dojść do mózgu bestii. Dzik teraz na pewno umarł, bo przewrócił się i już nie parskał. Znaczyło to tyle, że zwierzak zaznał ukojenie. Jednak jeszcze pozostała kwestia rannego człowieka, do którego od razu pobiegł ork. - Nic ci nie jest? Zapytał dla pewności, po czym przypominając sobie, że dhampir miał że sobą mikstury lecznicze zawołał go głośno, żeby usłyszał nim za bardzo się oddali. - Silvaster stój!! Progan jest ranny!! Liczył na to, że to szybko usłyszy i wróci, byśmy mogli wspólnie zagłębić się w las.

Pozostaje 7 żelaznych strzał.

Lithan le Ellander:
Bestia padła, chociaż jeszcze przez dłuższy czas oddychała, mrugała oczami i ryła racicami w ziemi. Potem przestałą się ruszać, a z jej pyska poleciała krew z czarną i gęstą niczym smoła cieczą. Dziwnej cieczy ulało się dużo ponad litr, wciekła ona między kamienie i wniknęła do ziemi.

Nawaar:
Dhampir jednak na poważnie nie zauważył, kiedy stwór wstał i zaczął biec na będących obok towarzyszy. Dlatego, kiedy bestia padła a ork zaczął krzyczeć zatrzymał się choć bardzo kusiło go, by zagłębić się dalej w las. Jednak rozsądek wziął górę nad brawurą i cofnął się do towarzyszy. Tam zobaczył dzika z dwoma strzałami w głowie i leżącego Progana z małą raną ciętą. Dziecię lasu wiedziało, co należy teraz zrobić i postanowił podać mu małą miksturę leczniczą, by mężczyzna mógł wstać na równe nogi.
- Masz człowiecze wypij to.
Rzekłszy to podał archontowi małą buteleczkę ze środkiem leczniczym. Wtedy też zobaczył, że z pyska dzika wyleciała czarna ciecz, która bardzo przypominała czarną rudę, ale czy to rzeczywiście była czarna ruda? Miał oczywiście zaraz zapytać gdy Progan wypiję eliksir.

// Tracę :
1x Nazwa: mikstura leczenia ran (0,3l)
Działanie: Leczy drobne rany cięte, siniaki oraz stłuczenia zatrzymując krwawienie z rany, tworzy skrzep (strup).

Progan:
- Dziękuję - powiedział Progan kiedy wpił miksturę leczniczą. Padł na kamienie. Jego serce waliło jak oszalałe. Był przestraszony i zdeterminowany. Zwierza nie powaliła strzała tkwiąca w głowie. Rozmyślał długo nad badaniami jakie prowadzone były w laboratoriach konkordatu. Podniósł się, tak aby siedząc patrzeć na truchło
- Podejrzewamy... - powiedział po długiej, bardzo długiej przerwie - że ten twór... - wskazał między poczerniałe kamienie - posiada coś w formie... jaźni.

Nawaar:
- Nie ma za co. Powiedział uśmiechnięty i usiadł obok człowieka, który nagle zaczął się trząść wyglądał przez moment jakby się czegoś wystraszył. Dhampir jeszcze nie zasypywał człowieka swoimi pytaniami, tylko go spokojnie wysłuchał. Człowiek może nie powiedział dużo i mówił z dużymi przerwami, ale te słowa były dość niezrozumiałe a zwłaszcza słowa, "Jaźń". Właśnie to go najbardziej zainteresowało.
- Co masz na myśli mówiąc jaźń? Te stworzenia się jakoś komunikują ze sobą czy z czymś znacznie gorszym od siebie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej