Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cień skryty w mroku

<< < (45/52) > >>

Lithan le Ellander:
Kiedy Silvaster wypowiadał słowa Baa-daa zakręciło mu się w głowie, ciemność ogarnęła jego oczy. Zwrócił się do ściany i przykładając do niego palec zaczął wydrapywać literę B. Paznokieć pękł od nacisku ale dhrampir zdzierając sobie opuszek palca i znacząc ścianę krwawym śladem napisał A. Potem kolejne A. Lithan podbiegł do Ciebie odrzucił od ściany nie pozwalając sobie na wymowę napisanych słów. Spojrzał na Silvę. Jego oczy wyglądały jak oczy znajomego mu wampira. Były całe czarne, niczym ulane ze smoły. Silva leżąc na posadce zaczął pisać po niej i dalej zdzierał sobie palec. Lithan złapał go za ubranie i wyciągnął poza komnatę. Kiedy tylko ją opuścili salę z napisami znów pokrył mrok, a po chwili rozpoczęło się tam znajome chrobotanie. Silva oprzytomniał, wróciły mu zmysły i wszystkie siły. Spojrzał na swój zdarty już do kości palec z niemym pytaniem. Lithan nakazał mu milczenie i ruchem wydał polecenie żeby się podniósł.

Nawaar:
Dhampir wypowiadając słowa poczuł się dziwnie, jakby znów został opętany przez demona, czyżby powtórka z Zuesh? Jednak nie, bo nie rzucił się na elfa, ale zamiast tego zaczął paznokciem pisać ten sam wyraz, co wyryty został na ścianie. Niestety robiąc to złamał go sobie, co powinno sprawić ból cóż widocznie w tym stanie nie występował, tylko z opuszka zaczęła lecieć krew, ale Silvaster twardo nie przestawał dopóki Lithan nie zareagował i odrzucił go od ściany. Dziecko świtu na podłodze zaczęło pisać to samo, a jego oczy stały się czarne, jakby mrok go całego wypełnił. Wszytko to działo się dopóki elf nie wywlókł wtedy dhampir opamiętał się i spojrzał na swój już bolący palec, który został praktycznie zdarty do kości! grymas jaki zrobił na twarzy równoznaczny był z odczuwaniem ogromnego bólu. Niestety nie mógł sobie przypomnieć, co go zmusiło do tego, że pozbył się paznokcia i reszty palca, ale po chwili opanowania nerwów i uspokojeniu się chciał zadać pytanie elfowi ten jednak nakazał milczenie i wstanie z zimnej posadzki. Tak też z resztą uczynił i ponownie wsłuchał się w skrobanie.

Lithan le Ellander:
Lithan skupił się i wskazał na schody prowadzące w górę. Ruszyliście tam. Na klatce schodowej kłębiło się mnóstwo cieni. Cienie przenikały się, próbowały się ukryć w mroku.


Niektóre próbowały się ukryć za innymi. Jeden zaś usilnie patrzył na was z mroku, wlepiając w was swe zimne niczym lód oczy.
Lithan wskazał dłonią kolejne schody, które kończyły się drzwiami. Zza drzwi biła niebieskawa poświata.

Nawaar:
Dhampir zawinął krwawiący palec w materiał koszuli i ruszył schodami na górę za elfem. Koszula powoli zaczęła się zabarwiać na szkarłat gdy był już na schodach. Tam starał się ignorować chowające się cienie, które uciekały przed nimi jakby towarzysze byli ich naturalnymi przeciwnikami. Jednakże nie mógł się skupić na dalszej wspinaczce w górę, bo jeden z nich obserwował ich wbijając swoje oczy niczym szpilki. Silvaster przyjrzał się cieniowi bardziej. Wyglądał niczym duch a jego aura była zła, dziecko świtu ogarnął chłód nawet lekko się zatrząsł i potarł zdrową dłonią o swoje ramię, po czym się otrząsnął i spojrzał na elfa, który ruszył jeszcze dalej schodami. Silvaster postąpił tak samo, ale gdy dotarli do drzwi gdzie biła niebieska łuna światła zatrzymał się i nawet nie wyobrażał sobie ich otwierania bez zgody Lithana.

Lithan le Ellander:
Lithan otworzył drzwi i weszli do... jaskini. Pomieszczenie było dziwnym miejscem, zaś światło padało z dwóch ognistych kul o dziwnym zabarwianiu, które lewitowały nad łapami... jego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej