Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cień skryty w mroku
Lithan le Ellander:
Elf nie odpowiedział, bo nie należało nic mówić. Byli blisko celu. Niezmierzoną chwilę później stali przed gmachem wielkiego sanktuarium? ÂŚwiątyni?
Nawaar:
Silvaster również dobrze znał to miejsce. Pamiętał również, że ta świątynia była wypełniona ponurakami, którzy w cale nie powinni tu być. - Mówiłeś, że ich tu nie ma. Wskazał palcem na dziwne istoty. - Co robimy, bo ja proponuje iść sobie.
Lithan le Ellander:
Gdyby byli w świecie realnym Lithan strzeliłby w łeb Silve. Przyszli tutaj szukać powodów pojawienia się ponuraków, jak w końcu je znaleźli to ten chce sobie iść. Lithan poszedł prosto do wejścia do dziwnej, mrocznej i strasznej budowli. Do wejścia, które wyglądało jak pęknięcie, szczelina w ścianie.
Nawaar:
A jeżeli Lithan, by go uderzył to dhampir by mu oddał, bo sam mówił że w tym wymiarze ich być nie powinno. Dlatego powinien się bardziej ogarnąć chyba, że to wiek mu szkodzi. W każdym bądź razie Silvaster ruszył za nim w głąb dziwnego budynku aby dowiedzieć się, co sprowadza ponuraki do naszego świata.
Lithan le Ellander:
W środku było inaczej. Nie czuć było aż tak wielkiej samotności. Nie było jej czuć, ponieważ ktoś tutaj był. Gdzieś pośród tych murów, gdzieś w jakiejś sali ktoś był. Ktoś, albo coś. Nie było tutaj jednak ani jednego ponuraka. Spoglądały za nami przez wejście, ciekawskie i przerażone. Tak, jakoby obawiały się tutaj wejść. Pośród ciszy dźwięk jaki usłyszeliście był czymś nowym. Niecodziennym. Coś skrobało po ścianie w małym ciemnym pomieszczeniu obok.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej