Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cień skryty w mroku
Nawaar:
Silvaster odwrócił głowę w stronę głosu Lithana, bo wydawało mu się, że stoi za nim jednak znów nie ujrzał jego twarzy a spokojnie wsłuchał się w jego słowa. Słowa elfa, które opisywały to miejsce prawie tak samo jak opisywany był ten świat, przez meduzę z którą nie dawno rozmawiał, ale co mogło oznaczać że tutaj znajdziesz odpowiedź? Pewnie to, że to jeszcze nie koniec i wędrówki i przygód z dziwnymi istotami.
- Wiesz, że twój opis tego miejsca przypomina słowa wypowiedziane, przez kobietę- węża z jaskini. Jednak nie sądziłem, że to jest ten wymiar, w którym przebywają ponuraki i stwory im podobne.
Dhampir starał się mówić cicho, by nic co czaiło się w tej mrocznej otchłani nie wyskoczyło nagle, ale idąc dalej dziecko świtu zauważyło, że ogniki przyciągają do siebie coś, co mogło przypominać człowieka ale za każdym razem gdy ów postać podchodziła to świetlisty promyk oddalał się, by stworzenie mogło się zagubić. Silvaster już teraz zobaczył na własne oczy do jakiej zguby mogłoby doprowadzić jego gdyby ruszył za promykiem, ale odwracając głowę od nieszczęśnika szedł jeszcze dalej z Lithanem. W pewnym momencie doszli do skraju lasu? To było dopiero dziwne, bo chodząc w ciemnościach mogli zobaczyć coś, co być może nie doprowadziłoby od ich zguby.
- Las? Po środku niczego, co się tutaj dzieje? Ale mimo wszystko radzę wstrzymać się od wchodzenia do niego. Lepiej dmuchać na zimne jak to mówią.
Lithan le Ellander:
- Nie pojawił się on przypadkiem. W Twoim umyśle albo innych pojawiła się jego imaginacja, dlatego do niego dotarliśmy... To nie jest wymiar ponuraków.- powiedział w wkroczył w las. Teraz już widziałeś Lithana. Jego imaginacja była ciemną postacią w kapturze. Po kilku nastu metrach Silvaster zauważył ruch.
Litha poszedł jednak dalej.
//: Co robisz? Idziesz za Lithanem czy za cieniem?
Nawaar:
Silvaster nic nie powiedział, tylko wszedł za elfem do lasu, który mógł być imaginacją? Wtedy zaś zauważył postać Lithana jednak wyglądał zupełnie inaczej niż normalnie, bo miał na sobie kaptur i był znacznie większy choć to pewnie również złudzenie. Dhampir już miał za nim podążyć, ale zauważył dziwny ruch jakby cień się przemieścił i szedł dalej, ale jednak Lithana to nie zatrzymało tylko ruszył dalej. Jednak, że dhampir lubił niepotrzebne ryzyko zostawił elfa i poleciał za cieniem, nie wiedział czy dobrze robi ale teraz nie miało to znaczenia. Miał jednak cichą nadzieję, że jakoś to przeżyje i uda mu się wrócić bezpiecznie do Lithana, a później do swoich ciał.
Lithan le Ellander:
Lithan zauważył Twój brak i w duchu przeklinał głupotę tego idioty. Odwrócił się i rozejrzał się po pustce.
//:Silvaster
Cień zatrzymał się. Kiedy zbliżyłeś się, cień odwrócił się. Zobaczyłeś nieruchomą twarz. Cień już się nie poruszał. Patrzył tylko na Ciebie pustymi oczodołami.
Nawaar:
Dhampir zatrzymał się zaraz za cieniem i już wtedy wiedział, że źle postąpił. Jeszcze jednak nie wiedział czy czeka go śmierć, ale kiedy istota odwróciła się do nie twarzą zastygł w miejscu, bu po sekundzie odskoczyć do tyłu. To, co ujrzał tymczasowo przebiło wszystko, co zobaczył na tej wyprawie. Silvaster zauważył, że ta istota przypomina szkielet, ale była od niego bardziej odrażająca i upiorna. Wyglądała tak jakby miała zaraz się rzucić na dhampira i zrobić sobie z niego ofiarę, ale odskakując czekał aż stwór zaatakuje pierwszy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej