Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cień skryty w mroku
Lithan le Ellander:
- Ssss.... Przybyły do wassss? Hahahaha! Ponuraki wysssssą z wassss wssssszelakie uczucia. Zassssieją ssssmutek, żal, rozsssspacz. Przybyły zsss ssssssświata cienia, gdzie tylko sssssmutek, sssssamotność, beznadzieja - wypowiedziała i uniosła się na swoim ogonie
- Cienie zaklęte w noc, czarną jak strach, niepokój, obraz przemijania
Ich cel istnienia to dosięgnąć jak najprędzej nicości wrót
Tych wszystkich dusz upadłych
Zdradzieckich dusz straconych zrośniętych skrzydeł trzepot
Tych wszystkich dusz skazanych
Tych wszystkich, którzy chcą tu wejść...
Niedostrzegalne barwy, czarne wodospady
Bóstw posągi nietykalne, czarne ogrody
Ukryty wymiar...
Po tej niby wieszczeniu opadła lekko niżej, spojrzała na was
- Przeczuwają zło, smutek, rozpacza którymi się karmią. Są jak cienie, pojawiają się tam gdzie samotność ogarnia serca i spycha je do upadku, pośród nicości. Jeśli widzieliście je... To wasz koniec jest bliski.
Nawaar:
Wieść o tym, że towarzysze spotkali ponuraki bardzo ucieszył kobietę. Jednak dhampirowi nie było do śmiechu, ale z poważną miną wsłuchał się w każde słowo meduzy. Kobieta powiedziała wszystko, co wiedziała na ich temat a mianowicie czym są, skąd pochodzą, co je zwabia do tego świata i czego tak bardzo pożądają. Jednym słowem było nieciekawie, ale czym był ten ich wymiar? Z opisu wydawał się czarny i pozbawiony wszelakiej radości, a to źle zwiastowało zwłaszcza dla członków konkordatu, którzy teraz będą musieli zająć się tym problemem dosyć szybo. Wtedy dhampirowi nasunęło się jeszcze pytanie , ale nie wiedział czy może zadać kolejne wszak mieli do dyspozycji, tylko jedno i potem mieli odejść dlatego spojrzał się na Progana w milczeniu.
Progan:
Twarz człowieka przysłonił cień niepewności. Jednakże na nieme pytanie Silvy odpowiedział przecząco ruchem głowy. Uważał, że nie dowiedzieli się zbytnio więcej niż na polanie. Może trochę o celu tych istot i samej ich naturze. Pomyślał, że czas wyjść. Zaczął więc powoli wychodzić z jaskini. W jego umyśle kłębiło się tysiące pytań.
Nawaar:
Silvaster spoglądając na twarz człowieka wiedział, że już czas aby opuścić jaskinię i udać się bezpośrednio do elfa, który nakazał mi tutaj przyjść. W głowie Silvastera kotłowało się od niewiadomych, które trzeba było rozwikłać, ale teraz to nie była odpowiednia chwila ani miejsce. Dlatego również zaczął się wycofywać nie spuszczając ze wzroku meduzę.
Kenshin:
Kenshin również nie miał ochoty tutaj dłużej przebywać więc ruszył za towarzyszami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej