Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenny spacer
Rodred:
- Smacznego. Odpowiedziałem. Nawet jak jest się okrutnym zabijaką to trzeba dbać o kulturę. - Nie zawiozę bo nie mam czym, chyba, że uda się złapać jakiś wóz jadący do miasta. Jak nie to idziemy na piechotę.
Gdy tylko zjedliśmy, ruszyliśmy w drogę do miasta przygotowawszy wcześniej zapasy na drogę.
Evening Antarii:
Sierotka zabrała tylko jakąś małą torebeczkę a do niej ulubioną lalkę, jedzenie i picie. I parę drobniaków, które gdzieś tam znalazła. Ruszyła za Rodredem.
Było jeszcze wcześnie rano gdy wyruszyli na trakt, jednak ruch był spory. Większość chciała przebyć drogę za dnia. Tak więc dziwną parkę: dorosłego mężczyznę i małą, zapłakaną dziewczynkę, mijało wiele wozów. Można było spytać kogokolwiek o podwózkę.
Rodred:
Zanim podjęliśmy próbę zatrzymania wozu powiedziałem do Ani - Staraj się nie opowiadać zbytnio o tym co się stało. Mało kto lubi podwozić ludzi takich jak ja.
Następnie zatrzymaliśmy wóz który wydawał się potrzebować ochrony a pasażerowie wyglądali na przyjaznych.
Evening Antarii:
Dziewczyna skinęła główką. I tak nie miała chęci na żadne pogaduszki.
- Dokąd spieszno? My jedziem do stolycy, wsiadaj pan, ino szybko!- ponaglił go woźnica. Był to jakiś chłop, zapewne jechał sprzedać warzywa na targu w Efehidon.
Rodred:
Podziekowalem skinieniem głowy i wskoczylismy na wóz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej