Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zwiad

<< < (40/54) > >>

Melkior Tacticus:
//Teoretycznie mógłby ale wiecie że nie można  ;p

- To wymaga lat nauki Xvier, stane na warcie.- powiedział i odszedł kawałek.

Xvier aep Deler:
- Szkoda, kurka rurka. - posmutniał krasnolud. W międzyczasie Sarenka się upiekła, krasnolud natychmiast zabrał się za odkrawanie kawałów mięsa przy pomocy sztyletu, gdy już miał w ręku kawął mięsa zabrał sie za jego pałaszowanie. Niestety dziczyzna... Jak to zwykle bywa okazała sie twarda, przypraw też za wielu nie było, ale co jak co mięso okazało się w miare zjadliwe, poza konsystencją podeszwy. Po skończonej kolacji krasnolud wskoczył na hamak w celu odpoczynku.

DarkModders:
Jaszczur wziął piwo i usiadł przy ognisku grzejąc sie. Uwielbiał to robić ale ostatnio miał na to mało czasu. Odkorkował je i wziął porządnego łyka. Przed nim jeleń powoli dochodził. Zostało mu tylko czekać na to aż sie upiecze jednak nie w smak mu było siedzieć bezczynnie. Chciał coś zrobić.
- Dobre te piwo. Dawno już takiego nie piłem - powiedział biorąc kolejnego łyka - Nieźle Ci poszło Thoran z tym jeleniem. Co wy na to żeby założyć w pobliżu wnyki? Zawsze coś na droge by było

Thoran:
Jelonek był gotowy. Z wykorzystaniem starego sztyletu powolutku odkrawałem odpowiednie porcje pieczystego, któremu zapewne wiele brakowało do dań serwowanych w tutejszych karczmach. Jednak jak na warunki w których obecnie się znaleźliśmy posiłek był całkiem solidny. Poprawnie wypieczone więc sensacji żołądkowych nie powinni się spodziewać. Gryząc kolejne kąski i popijając je piwkiem dostarczonym przez elfiego maga, wsłuchiwałem się w otaczającą mnie przyrodę. Mimowolną kontemplację naturalnego świata przedstawionego przerwał Szeklan, któremu jak widać było mało posiłku, gdyż chciał polować w dalszym ciągu.
- Nie wiem czy to ma większy sens. ÂŚciemniło się więc nie ma za bardzo jak odejść od obozu o tej porze, a i hałasu niezłego narobiliśmy przy tych wszystkich przygotowaniach więc wątpię żeby się udało coś złapać. Na dodatek trzeba będzie ruszyć skoro świt więc pewnie zabraknie czasy na oprawianie kolejnej zwierzyny i taszczenie jej w głąb tego lasu.- powiedziałem grzebiąc patykiem w spokojnie palących się ognisku.

Xvier aep Deler:
Cale to gadanie zaczynało irytować krasnala.
- Pany, albo idycie kimać, albo sie zawryć. Jutro trza wstać i jeszcze na warcie stanyć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej