Tereny Valfden > Dział Wypraw
Spotkanie po latach
TheMo:
Karczma już tętniła życiem. Zmęczeni chłopi byli zawsze chętni na kufel zimnego piwka. Themo zauważył wolny stoli i ruszył by zająć miejsca. Stolik był prawie pośrodku karczmy, więc byli otoczeni ludem pracującym ze wszystkich stron. Nie było to najmilsze uczucie. Bękart odsunął nieco krzesło, by wygodnie się usadowić. Zbroja nieco zachrzęściła przy siadaniu. Zdjął hełm i położył go na stole. Poprawił też kuszę na plecach, by ta nie przeszkadzała mu przy opieraniu się. Po chwili podeszła do nich karczmarka z pytaniem, co takiego zamawiają. A była to średniej urody dziewuszka. Lat na oko przed trzydziestką. Nosiła brązowy fartuch z tłustymi plamami. Włosy czarne spięte w kok. Ktoś po drodze klepnął ją w tyłek, na co nie zwróciła uwagi. Może po paru piwach byłaby piękniejsza. Ale mniejsza z tym, nie na dziewczyny tutaj przyszli.
-Dla mnie pieczonego świniaka i kufel piwa.
- Nie ma świń. Nie mamy co ubić.
-To co takiego możesz polecić?
- Porcję kartofli i udko z kurczaka.
-No niech będzie, tylko postaraj się by udko było soczyste. A ty Nardo?
Nardo:
Jeżeli jest świeże pieczywo to poproszę jego połowę ale jeżeli nie ma to ziemniaki, udko z kurczaka i kufel piwa.
Podrapał się po szyi i stał obok TheMo
TheMo:
- Bochyn chleba. Coś do tego?
Nardo:
-Posmarujcie masłem. Tyle wystarczy.
Uśmiechnął się lekko.
TheMo:
Karczmarka wzruszyła ramionami i poszła na kuchnie by złożyć zamówienie. Po drodze znów dostała klapsa poniżej pleców. Widocznie to tak częste zjawisko, że już jej nie obchodzi. Jakiś chłop wziął od ich stolika wolne krzesełko i przystawił je do swojego, by mógł grać w karty z kompanami. Drzwi co chwile się otwierały i wchodzili przez nie nowi goście. W końcu karczmarka przyniosła im jedzenie na tacy. Postawiła na stole na początek talerz z ziemniakami i udkiem przed Themo. Następnie kolejną porcję dla Nardo. Potem nakrojonego ciepłego chleba, na którym masło się jeszcze roztapiało. Na koniec po kuflu piwa.
- Dwadzieścia grzywien.
Themo wysupłał z kieszeni monety i dał je kelnerce. Potem zabrał sie za jedzenie.
1037g-20g=1017g
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej