Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bramy wiedzy

<< < (7/34) > >>

Rakbar Nasard:

Rakbar minął zwłoki demona, po czym podszedł do okolicznego drzewa, położył nań swoje ręce i starał się wyczuć tą delikatną linię życia, obecność energii magicznej. Wyczuł i chwile potem przelał do niej swoje pokłady energii magicznej utrwalając więź. Potem podszedł do drugiego drzewa i zrobił to samo. Tak powstały dwa drzewce, które maszerowały wgłąb lasu wraz ze swoim stworzycielem.

Isentor:
Przenikliwy pisk wytrącił Cię z uwagi na ułamek sekundy, zdołałeś usłyszeć w transie ciche słowa...
- Gdy żyły Valfden wypełniły ból i cierpienie, konsekwencje było widać wszędzie. Mój ojciec był pierwszy, powalony jakąś plugawą chorobą. Matka żyła dalej, ale w malignie. Wróciłem do domu, żeby się nią zająć przykutą do łóżka, tak długo, jak oddychała. Jej łzy nie dawały mi spać.
Głoś po chwili zamilkł, Ty zaś poczułeś potężny przypływ mrocznej energii dobiegający z zagajnika nieopodal.

Rakbar Nasard:
Choroba na tyle groźna, by zagrozić całemu państwu? Na Ellmora, mam nadzieje że to nie płynna czarna ruda, którą widziałem ostatnio we wspomnieniu na teście; że to nie ta płynna czarna ruda, która niszczy obecnie Valfdeńskie lasy, wynaturza zwierzęta i gna dalej, ostatnio nawet proszono mnie o darowiznę na walkę z tym.

Rakbar powoli się zbliżał do zagajnika jednak bazował na swojej magicznej intuicji, która (niczym licznik Geigera) wskazywała pokłady energii magicznej. Chciał najpierw zobaczyć, dopiero wejść. Kroczył jednak - bardzo powoli - dalej.

// Czy to jest jedyne źródło energii magicznej które czuje?

Isentor:
//Tak.

Rakbar dojrzał tajemnicze kamienne drzwi wkomponowane w naturalny krajobraz lasu.



To od nich biła tajemnicza, mroczna energia.

Rakbar Nasard:
Rakbar poszedł nieco bliżej by przyjrzeć się tajemniczemu obiektowi. Czy drzwi mają jakiś uchwyt bądź jest jakiś mechanizm - zamek, do którego można włożyć klucz? 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej