Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (174/191) > >>

Hagmar:
- Chcę.

Nawaar:
Dhampir zaskoczony brakiem reakcji u rycerzy bractwa był w szoku. Nawet ciężko mu było coś powiedzieć, bo ponoć próba ataku członka z innej organizacji jest traktowana jako atak na całą organizację. Zwłaszcza jeżeli atakuje się kogoś, kto jest członkiem Bractwa ÂŚwitu organizacji, która podlega samemu królowi. Themo na prawdę miał dużo szczęścia. Silvaster podrapał się, po głowie widząc taką sytuację i odwracając twarz szedł dalej przed siebie albowiem mieli oni dojść do Bisiory i raz na zawsze rozprawić się z demonami.

Hagmar:
Dokładnie w południe dojechali pod bisore, stając obozem jakieś 2 kilometry od miasta na małym wzgórzu, pagórku wręcz. Rozbito obóz. Bisora była swego czasu drugim największym miastem wyspy, gdzie Kunanie co rusz organizowali bale, polowania, uczty i bankiety. Nie posiadało tak rozbudowanego systemu handlu i rzemiosła jak stolica nad morzem, która co rusz witała nowych gości ze świata, ale za to mogło pochwalić się tym, że stanowiło centrum kultury całej cywilizacji. Najsławniejsze i najlepsze szkoły, teatry, miejsca spotkań artystów - malarzy, rzeźbiarzy, snycerzy. To tutaj powstawało to wszystko, co miało wspierać rozwój kulturalny tego ludu. Niestety atak demonów zniszczył miasto doszczętnie, ocaleli Kunanie osiedli w nadmorskiej stolicy Kenin, a piekielne bestie zniweczyły dorobek pokoleń. W głównym gmachu Szkoły Głównej swoją rezydencję ma generał demonów, obdzierając ściany z wszelkich arrasów, malowidłem i niszcząc każdy jeden posąg. Piękne posadzki i rysunki naścienne zostały zdewastowane, zostawiając tylko rażącą w oczy pustkę. Wiele budynków zburzono, inne po prostu zbezczeszczono. Demony na szczęście nadal nie odkryły tajemnic skrywanych pod miastem, w najbardziej strzeżonych zakątkach Bisory.

Xvier aep Deler:
A Xvier tylko wytrzeszczył oczka, gdy zobaczył jak mały nietoperzyk nagle zmienia sie w pełnowymiarowego człowieka, a do tego nie ma Themowi za złe, że przed chwila próbował go zabić. Sytuacja zrobiła sie przez to jeszcze dziwniejsza, bo typowa była by tu jakaś bójka, czy wyciagniecie bron, a żeby było jeszcze ciekawiej koło krasnoluda wylądował anioł, no kuźwa prawdziwy anioł.
Później juz nic konkretnego sie nie działo, jakieś tam pogawędki, generalnie nic ciekawego. Nad ranem kompania dotarła do celu, rzucało sie tylko na myśl jedno pytanie... Czy jest jeszcze ci ratować? Jedyne co dało sie widzieć to kupa gruzu i zgliszcza.

Hagmar:
A dracon obserwował miasto przez lunetę, wyglądało na to że demony spodziewały sie ataku i nici z elementu zaskoczenia. Ale te paskudy nie mogły wiedzieć że my wiemy że oni wiedzą iż nadchodzimy.
- Xvier do mnie!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej