Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (155/191) > >>

Hagmar:
- Ehh dobra, dość zabaw na dziś. Wtedy też podszedł do nich sam Vashir.

- Witajcie, zebrało się sporo ochotników. Tak na oko to dwanaście tysięcy kobiet i mężczyzn. Ale weźmiemy tylko Was i moją Kompanie Aralak. 200 najlepszych ludzi jakich mam. Do tego 15 nosorożców.
- Znakomicie, nie warto narażać zwykłych ludzi. Acz rozumiem czym była dla Was Bisora. ÂŻałuję że w młodości nie dane mi było zawitać w te strony.
- Ile ty masz lat, jeśli można spytać.
- 803...

Nawaar:
Dhampir omal sam nie wywalił się na ziemię ze śmiechu. Dosyć zabawna sytuacja nastała i wszyscy poczuli się radośnie, no może prócz Draga. Silvaster uronił kilka łez od śmiechu i zaczął się zastanawiać jak ciężki będzie przemarsz w taki upał. Na jego twarzy już pojawiły się pierwsze krople potu i to od samego stania, a co będzie w trakcie marszu? ÂŻałował, że nie wziął ze sobą butelki wody i właśnie wtedy gdy tak sobie przemyślał, po kolei ekipa bękartów zaczęła się zbierać. Byli prawie wszyscy prócz Thema, który pewnie spał napierdzielony tanim trunkiem. Silva już nawet nie musiał się temu dziwić, bo się się już po prostu przyzwyczaił. Teraz nagle pojawił się wódz znaczy Khal kunan, który wydał pierwsze polecenia.

DarkModders:
Jaszczur wreszcie się obudził. Myślał że to był zły sen jednak to była prawda, w którą nie mógł dalej zbytnio uwierzyć. Czuł się troche dziwnie jednak nic  go zbytnio nie bolało.

Dragosani:
Drago wrócił, już oczyszczony. Jego pancerz lśnił na tyle, na ile może lśnić czarna skóra. ÂŁapka zresztą też, z tym, ze ona jarzyła się wewnętrznym blaskiem. Swoją drogą to trochę dziwne, że Kunanie jakoś nie zwracali na to uwagi. Bardzo wątpliwe było, aby widzieli wcześniej coś takiego. Wampir wrócił tam, skąd sobie wcześniej poszedł.
- Witaj, khalu - przywitał Veshira. Uznał, że warto użyć jego (zapewne bardzo szanowanego) tytułu, bo dyplomacja i takie tam.

Mohamed Khaled:
Kruk tylko prychnął, trudem powstrzymując śmiech. No cóż, wola\ł więcej nie zadzierać z wujem, jeszcze gotów zrobić z nim to samo. Albo jeszcze coś gorszego, eh...
Mohamed trzymał się na tyle, gdzie było jego miejsce.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej