Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Hagmar:
Silvaster
- Silvaster! Hoho! Nawet miło cię widzieć. Wiesz, jakoś tak tydzień po tym jak był u mnie jeden z Was... Asda... Amda... Adamus o! Znowu zniknęli ludzie i on międzyinnymi.
Drago znalazłeś Vargasa
Nawaar:
- Tak czułem, że coś mu się stało. A, to matoł! Trzeba będzie poinformować kogo się da, że został uprowadzony wraz z innymi. Ten to nigdy na dupie nie posiedzi, tylko zostawać mu się zachciało i zaznawać przygód. Muszę się napić!
Powiedział i upił kilka łyków z kubka, po całym ucztowaniu musiał przekazać wieści Melkiorowi i Aragornowi. Adamus był wasalem czarnego, więc może będzie ciekaw co się z nim działo, a jeżeli nie to sam elf powinien się tym zainteresować w końcu był jednym z jego ludzi.
- A, wracając do naszej wcześniejszej rozmowy. To znam odpowiedź na pytanie, które pytałeś. Nadal chcesz poznać odpowiedź?
Dragosani:
Wampir podszedł więc do Vargasa. Pamiętał go ze sztabu. Wydawał się być porządnym kotem, starym i doświadczonym.
- Dragosani Antares, witam - przedstawił się na początek, gdyż przedtem nie było okazji. - Generale, wiem kto jest waszym zdrajcą, kto prowadzi konszachty z demonami. To kanclerz Valoor. Widziałem wszystko jego oczami, czytając wspomnienia. Sugeruję go aresztować. I uważać. Kręci się tutaj astralny demon.
Hagmar:
Drago
- Ehhh... a babcia na niego głosowała. Dwa razy. Dwa razy! Na szczęście nie mamy daleko wampirze. Idzie. - Vargas wstał od stołu, wampir w tym czasie zauważył jak demon wnika w ciało kanclerza, ten zmierzał do namiotu szlachty.
Silva.
- A pewnie, mów.
Mohamed Khaled:
A Kruk sobie jadł, napychając żołądek przed nadchodzącymi potyczkami, które go spotkają już niebawem. O tak, był tego pewien. Teraz jednak popijał i jadł i, ani się spostrzegł, jak przysnął na siedząco.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej