Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Hagmar:
- Tak, ale co to za życie? Już sobie nie powalczy...
//Te ostatnie demony ubiliście za łatwo, widzę po was "zmęczenie materiału" bo popełniacie już błędy ;[ Także następna walka będzie "inna".
Nawaar:
Dhampir ściągnął na chwilę hełm aby móc sobie głębiej poodychać o dziwo czuł lekkie zmęczenie, ale mógł działać dalej. Noc powinna już się zbliżać, więc zaraz powinien dostać kopa energii, ale do tego jeszcze czas.
- Dobrze, że żyje będzie mógł wyciągnąć wnioski jak nie powinno się walczyć z trudnym przeciwnikiem. Jednak szkoda, że dla niego już jest po wszystkim.
Hagmar:
- Hatton poprowadź oddział A na prawą stronę! Wydał rozkaz paladynowi.
- Ta jest panie Czarny!
- Vargas! Ty i twoi ludzie na lewo. - Kontynuował chodząc w te i we wte po placu przed bramą do Starego Miasta, zabezpieczyli plac. "Front" poszedł czyścić miasto, Aragorn podszedł do Silvastera i klepnął porządnie po ramieniu aż blachy zabrzęczały.
- Zaczynam Cię szanować, nie spierdol tego.
Nawaar:
Nowe rozkazy zostały wydane, więc należało się zbierać. Dhampir już miał to uczynić zakładając hełm, ale nagle stanęła przed nim czarna bestia, która klepnęła go w ramię. Mimo, że blachy zabrzęczały a cios był silny to on stał twardo jako dumny dhampir i wojownik nie ugiął się ani nawet nie zrobił kroku do przodu. Jedynie wysłuchawszy jego głosu westchnął i powiedział tak jak lubił najbardziej z pełnym uśmiechem na twarzy.
- I wzajemnie.
Teraz nałożył hełm i zaczął ładować kuszę. Wiedział, że ostrzał będzie teraz potrzebny jak nie wiem, co.
Xvier aep Deler:
W tak zwanym międzyczasie na miejscu operacji zjawił się Xvier z oddziałem 2 orków, na szczęście bitwa była juz wygrana, a wokół rannego dalej stała grupa ludzi. Krasnolud podszedł do tej zbieraniny i zdyszanym głosem powiedział:
- To co szefie zabierać go?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej