Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (124/191) > >>

Hagmar:
//Orków  :( zostawcie te biedne ssaki

Nawaar:
Dhampir nie tracił czasu i atakował mając cały czas w rękach jednoręczny miecz. Wybrał sobie na cel jednego z paskudniejszych z demonów, ale widząc jego gębę wybrał silniejszy miecz, więc schował srebrne ostrze i wyciągnął wielkiego, "Kharima". Teraz mógł się z nim zmierzyć jego przeciwnik również nie czekał i zaczął iść wymachując toporem, po skosie. Silvaster odsuwał się, co rusz unikając kontaktu i zachodząc demona z lewej strony, bo w tej właśnie łapie trzymał topór. Bękart schodząc zaatakował zamachem z góry na dół trafiając na topór. Broń tak samo jak wcześniej nie wytrzymała i pękła zostając demonowi w łapach. Potwór już miał trzasnąć go puklerzem, ale niestety ta sztuczka się nie udała, bo dhampir szybko wbił mu ostrze w brzuch. Czarny miecz bez problemu to zrobił, ale Silvaster pchał dalej swoje narzędzie mordu dopóki ostrze nie wyszło na wylot i wtedy na momencie dobył srebrnego ostrza i od razu blokował puklerz, który był wymierzony w jego ciało. Dhampir wykorzystując okazję, kiedy demon cofał swoją rękę zaszedł go od tyłu i zaczął zadawać szybkie cięcia w ten sposób bestia ledwo dychała, a za to krwawiła obficie. Potwór nie wytrzymał na razy, tyle ran kłutych i położył się jak długi. Bękart znów wykorzystując okazję dosłownie wszedł na demona, aby jego srebrne buty go podpiekły i gdy znalazł się na wysokości jego głowy zatopił w potylicy swój srebrny miecz. Bestia z otchłani padła od zadanego ciosu. Mózg i całe plecy od chodzenia zostały poparzone nawet jego regeneracja nic mu nie dała, więc mógł wrócić do swojego domu. W ostatnim czasie wyciągnął dwuręczny miecz i cofnął się trochę do tyłu.

         
4x ogrzy demon (to są te na naszej pozycji, pamiętajcie że sojuszniczy NPC walczą z resztą do której zaraz przyjdziemy

Mohamed Khaled:
Wróg malał, a on, zmęczony i wykąpany w krwi, walczył od dobrych paru godzin, z resztą jak inni. To była jedna z najcięższych bitew w jego życiu, trzeba przyznać. Hordy demonów malały pod kontratakiem kotów i ekspedycji.. Kruka zastanawiało, ilu z tej demonicznej armii poczuło strach przed śmiercią, albo poczucie zażenowania, że jednak postanowili zaatakować?
Z tych rozmyśleń, wyrwał młodego mężczyznę ryk demona, który zaczął na niego szarżować. Cóż za nierozwaga, naprawdę wielka nierozwaga...
Kruk używając swej wyuczonej umiejętności gibkości, zwanej potocznie akrobatyką, odskoczył od zagrożenia, powodując iż Demon wrył się w budynek, który zatrzeszczał od uderzenia. Nie był to Behemot, nie zniszczy go jednym uderzeniem..
Khaled doskoczył do demona, który właśnie się obracał i zaatakował. Tym razem było to trochę cięższe, niźli poprzednie ataki na jego pobratynców. Ten, bez problemu w sumie, zablokował nadchodzący cios puklerzem, oddając tą samą bronią w Kruka, który - po uderzeniu, zachwiał się i na sekundę zamroczył.
Demon oczywiście, jak to demon, planował to wykorzystać. Podniósł szybko topór i spuścił, z nadzieją że rozłupie czaszkę. Mohamed jednakże sparował cios, szybko wyprowadzając sprawną kontrę i ucinając nadgarstek bestii, która zawyła, odrzucając tarczę na bok i szaleńczo machając łapą z pazurami.
- Nie nauczą się, jak dzieci.. - mruknął pod nosem, unikając szpikulców i "uwalając" całe przedramię. - Leżeć..
Nie posłuchał się go, zaczął atakować.
- Powiedziałem, LEÂŻEÆ! - warknął, uderzając i odcinając prawą nogę pomiotowi otchłani. Bestia z łoskotem spadła na ziemie, spoglądając wściekle na czarnego, który stanął przed nim zamachnął się od góry i, jakże by inaczej, paroma ciężkimi ciosami odciął łeb...

3x Ogrzy Demon

Dragosani:
ÂŚciemniało się. Drago to wyraźnie czuł. Całym sobą. Krew zaczynała szybciej krążyć mu w żyłach, zaczął powoli odbierać bodźce niedostrzegalne dla innych, czuł rosnącą siłę. Lecz były to tylko zwiastuny nadejścia nocy, pory wampirów. Nocy, która jeszcze nie nadeszła.
Wampir uskoczył przed atakiem demona. Potwór próbował staranować Draga potężnym ramieniem. Lecz unik Bestii uniemożliwił mu to. Orczy demon ryknął coś i  się w stronę wampira, ciął poziomo toporzyskiem. Wielkim toporzyskiem, którego ostrze przychodziło na myśl słowo "zadziorne". Drago odskoczył w tył, aby uniknąć ciosu. Demon natychmiast zaatakował ponownie. Tym razem po prostu tarczą, w prostym pchnięciu twardą, metalową powierzchnią. Antares nie miał zamiaru dać się trafić. Więc odskoczył w bok. I to nieźle odskoczył, bo na jakieś trzy metry. Błyskawicznie wyciągnął przed siebie demoniczną dłoń i wyzwałając w niej negatywne emocje, posłał pioruny w demona. Wiązka magii demonicznej uderzyła w pierś i głowę demona. Jej siła zatrzymała jego natarcie i wywołała ból. Oszołomiła demona. Wampir od razu wykorzystał okazję i przystąpił do ataku. Natarł na potwora, atakując go szybko i precyzyjnie. Ciosem bułatu spadł na rękę demona, w której to trzymał on topór. Pomiot Otchłani próbował się bronić, próbował sparować cios tarczą. Lecz był o ułamek sekundy zbyt wolny. Ryknął wściekłe, gdy jego ręka wraz z toporem spadła na ziemię. W dzikiej wściekłości wymierzył w wampira potężny cios tarczą. Lecz Dragosani był już poza jego zasięgiem. Odskoczył w tył. Ranny i wściekły demon odrzucił tarczę i padł na cztery łapy. A właściwie na trzy. Ruszył tak szybko na wampira, celując w jego pierś rogiem. Chciał go przebić, czuć jego krew na swojej twarzy i widzieć cierpienie! I uderzył w budynek, który stał za Dragiem. Co się stało z wampirem? Widząc szarżę, odczekał na odpowiedni moment i wyskoczył cztery metry w górę, przeskakując nad demonem. Wylądował zgrabnie i odwrócił się momentalnie. Demon także się.odwrócił i z rykiem ruszył na wampira, chcąc go już po prostu zabić. Antares uniknął zwinny jego ciosów, uskoczył w bok przez zębami demona. Uderzył bułatem w bok demona, zadając mu.dość głęboką ranę, która i tak niemal od razu zaczęła się zasklepiać. W piruecie uniknął kolejnego ciosu i podskoczył w górę. W skoku zadał demonowi silne i precyzyjne uderzenie. Prosto w szyję. Gdy wylądował, tuż obok jego stóp spadła głowa demona. Ciało osunęło się na ziemię.
W ich okolicy demonów było coraz mniej. Jednak jeden z tych pozostałych właśnie rzucił się na Draga. Więc wampir musiał odskoczyć od truchła zabitego przed chwila potwora, aby uniknąć ciosu toporem. Demon nie rezygnował i atakował dalej. Ciął z różnych kierunków, czasem uderzał tarczą. Parę razy próbował też uderzyć wampira ramieniem, albo go ugryźć. Lecz Drago unikał jego ataków. Tańczył niemal wokół demona, uskajując i uchylając się przed ciosami. I sam też atakował. Ciał bułatem gdzie popadnie. Rany te może i były głębokie, lecz dla demona były tylko drobną niedogodnością. I tak regenerowały się praktycznie natychmiast. Lecz przez te kilka sekund były otwarte. Zawsze to odrobina przewagi dla wampira. Drago uchylił się przed poziomie ciosem topora, przetoczył po ziemi unikając trzaśnięcia tarczą i zadeptania nogami. Znalazł się z lewej strony demona i ciął w jego nogę, tuż poniżej kolana. Ostrze bez problemu przeszło przez ciało i kość potwora. Demon stracił podparcie i padł na pysk. Oczywiście wciąż miał broń i wciąż był nirbezpieczny. Odwrócił się na plecy i spróbował po części wstać, po części usiąść, jednocześnie tnąć toporem. Chociaż średnio się przyłożył do tego ataku. Wampir uniknął go bez problemu. Skoczył i znalazł się po drugiej stronie demona, czyli za jego plecami. Ciął bułatem szybko, mocno i dokładnie. Prosto w kark demona. Ostrze gładko przeszło przez mięśnie, ścięgna i kręgosłup. Trysnęła fontanna krwi i głowa spadła z ramion demona.
1x Ogrzy demon

Nawaar:
Na placu boju został jeden ten ostatni należał do Silvastera. Dhampir rozpędził się do swojego przeciwnika trzymając w rękach oburęczny miecz przystąpił do ataku. Bękart zbliżając się do potwora, co rusz uderzał mieczem o puklerz przeciwnika nie dając mu szansy na kontrę. Bestia broniła się zaciekle i nie chciała ulec ciosą dhampira, ale za to musiała się cofać i robiła to, co raz szybciej. Silvaster w końcu zapędził bestię, pod ścianę cały czas uderzając w puklerz. Demon jednak wyczuł, kiedy będzie mógł zaatakować i to zrobił zamachnął się toporem trafiając w lewy naramiennik. Jednak topór nie uszkodził zbroi, który jedynie ześlizgnął się po pełnej płytce. Dhampir wykorzystał tą okazje i zrobił piruet kręcąc się w prawą stronę uciął bestii rękę na wysokości łokcia. Ogromna łapa razem z toporem poleciała na zimną posadzkę, a dodatkowa wyciekająca krew ozdobiła trochę krajobraz, który zrobił się jeszcze bardziej krwawy. Demon osunął się na ścianę, ale rana niestety po chwili się wyleczyła, lecz dhampir nie dał za wygraną. Rzucił czarne ostrze na ziemię i dobył srebrny miecz natychmiastowo wbił go w między żebra demona, który ryknął przeraźliwie. Dhampir natychmiast po zadaniu ciosu wyjął miecz i wbił go centralnie w skroń demona, po czym przeciągnął ostrzem w prawo uwalniając miecz i otwierając czoło potwora. Zawartość głowy demona wyciekała na jego tors powoli spływając nawet sam miecz został ubrudzony resztami mózgu i śluzu. Widok mógł powodować odruch wymiotny, ale silvaster powstrzymał się przed takowym. Jedno było pewne bestia padła a dhampir wytarł miecze o ubranie martwego kunana i zabrał się do towarzyszy zobaczywszy Szeklana rzekł.
- Rozumiem, że będzie żył?

0x Ogrzy demon
       

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej