Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (117/191) > >>

Xvier aep Deler:
Wszytko się kotłowało bitwa zaczynała przybierac na tempie, zaczynała się robić piękna i widowiskowa. Tak właściwie to zaczynało się to krasnoludowi podobać, może budził sie w nim pierwotny instynkt wojownika. Nagle chwile zamyslenia przerwał okretowy medyk, rzucil w Xviera swoja torbą, krasnolud bardzo się zadziwił, tak że ledwie ja złapał. Na szczęście z przybornika nic się nie wysypało, tak więc brodacz założył torbę na ramie i dalej obserwował.

Hagmar:
//Themo. Demoniczny ogr nadal żyje, twe ciosy tylko go powaliły na ziemię
//Mohamed, twa katana zatrzymała się na kręgach demona, uderzył cię z "główki", zamroczyło cię

44x ogrzy demon

DarkModders:
Jaszczur wreszcie wyłapał zagubioną owieczkę, która odłączyła się od swojej demonicznej armii. Wyszedł z szeregu idąc powoli w kierunku demona. Wiedział że te bydlęta są groźne i za jednym zamachem mogą mu odrąbać łeb. Podszedł bliżej do niego. Demon zawył złowrogo przystępując do natarcia. Szeklan miał plan. Demon szarżował próbując zarąbać jaszczura toporem. Demon był już blisko, wtedy jaszczur zrobił unik odskakując na bok. Wychamował odwracając się w strone jaszczura wymierzając cios toporem. Sparował go z trudem jednak przypuścił kolejny atak, który jednak spełzł na niczym. Demon kolejny raz zaatakował rąbiąc toporem od góry. Najemnik odskoczył w tył ratując się przed rozłupaniem czaszki. Demon jednak trafił w ziemie wbijając w nią swój topór. Jaszczur wykorzystał sytuacje, rąbnął toporem w ręke, w której trzymał topór odcinając ją. Dłoń odpadła. W duchu pomyślał Może wreszcie się mi uda. Ręka demona zaczeła się regenerować, wtedy też uderzył w jaszczura puklerzem przewracając go na ziemie. Szybko się pozbierał, demon był już metr od jaszczura chcąc wymierzyć kolejny cios jednak został sparowany tarczą jaszczura. Nie było na co już czekać. Zaparł się nogami i wymierzył cios w łeb demona rąbiąc w nią z całej siły. Uderzył celnie, topór przetrącił kręgosłup . Demon zawył straszliwie osuwając się na ziemie.

43x Ogrzy demon
//Jak teraz?

Nawaar:
Dhampir nie porzestawał na ataku, ale ruszył dalej w bój. Chowając jednoręczny miecz dobył teraz duże dwuręczne czarne ostrze zwane, "Kharimem". Silvaster chwycił oburącz wielkiego bydlaka i wybierając sobie cel przystąpił do szturmu. Wiedział, że czarna ruda nie wyrządza takich szkód jak srebro, ale jest za to znacznie bardziej ostra od niego, a więc najpierw przy bliskim kontakcie uniknął topora robiąc dosłownie krok do tyłu. Ostrze topora przecięło powietrze wtedy dhampir wykorzystując tę chwilę stanął bokiem do przeciwnika i potężnym cięciem z góry na dół chciał pozbawić przeciwnika łapy, ale nie było to takie proste, bo demon zdążył zablokować pierwszy atak. Jednak stał to nie ruda i toporek, po takim kontakcie był do wyrzucenia. Normalnie posypał się mu w rękach, co wykurzyło bestię na tyle, że warknęła dość głośno i to było jego ostatnie warknięcie w tym życiu, bo Silvaster automatycznie znów zadał cios na łapę bestii, a ta nie zdążyła się uchronić przed atakiem i jej pech chciał, że ręka odpadła z nie małym hałasem na ulicę. Teraz regeneracja demona dała o sobie znać i rana w sekundach się zabliźniła. Ogr zaczął bronić się szaleńczo i wymachiwać puklerzem. Dhampir trzymając ostrze, przed sobą odbijał tarczę przeciwnika. Trzask metalu o metal roznosił się, po okolicy i ciężko było wyczuć chwilę, kiedy będzie można skontrować i wtedy ona się znalazła. Demon zmęczony takim wymachiwaniem znów się zamachnął, ale tym razem szło już mu o wiele ciężej, więc wykorzystując sytuację wbił mu czarne ostrze w brzuch, a potem przesuwając się w bok ciął coraz to głębiej i dalej. Tak zaszedł go za plecy, a bestia z otchłani zaczęła się drzeć wszak miecz wchodził jak w masło, w jego skórę i organy. Wtedy też zostawił, "Kharima" w jego plecach a wyciągnął srebrną klingę. Ostrzem zaczął wbijać w plecy w kilku miejscach, ale najważniejszym pchnięciem przeciął mu kręgosłup. Stwór nagle upadł na kolana i nie mógł nie poruszyć. Przerwane kręgi nie chciały się zregenerować i tylko wystarczało dobić bydlaka. Silvaster dobiegł do stwora od strony uciętej ręki i tam wbijając miecz w jego bok kierował się do głowy. Bestia cały czas wyła wypalana od srebrnego miecza. Nawet nie chciało się jej machać puklerzem taki silny był ból. Silva na spokojnie doszedł do jego głowy, po czym szybkim wyciągnięciem miecza z brzucha bestii, zamachnął się nim na jego głowę. Część czaszki opadło na ziemię wraz z drobinkami mózgu, a podparty na dłoniach ogr osunął się na bok. Wtedy reszta mózgu zaczęła wypływać z naczynia. Tak skończył kolejny z mózgiem na wierzchu. Silva wyciągnął w końcu wcześniej wbity miecz z czarnej rudy i schował go do pochwy. Teraz czekał na kolejnego bydlaka, który będzie chciał posmakować jego srebrne ostrze, które wciąż trzymał w dłoniach.


42x Ogrzy demon


       
 

Mohamed Khaled:
- Pfu... - splunął obok siebie, otrząsając głowę. "Strzał" z "główki" był dość solidny, ale lepsze to, niźli został drapnięty pazurami... których nie ma! Bitch please, demonie, chciałoby się rzec. Kruk wrócił już do swojej normalnej czystości umysłu, nie widział bowiem gwiazdek przy oczach.
Jego broń była w demonie, utkwiła w jego kręgosłupie! Musiał działać odpowiednio dobrze, jeśli źle to rozegra, straci jedną z ważniejszych broni w swoim ekwipunku. Zaczął biec, prost na demona, który już wystawił rogi, by człek się na nie nabił. O nie, nie da się zabić, nie teraz, nie tutaj. Wykonał prędko przewrót w bok, szybko się podnosząc i biegnąc za samego przeciwnika. Tam chwycił za rękojeść ostrza, używając siły i wyciągając ostrze z kręgosłupa. Schylił się przed kolejnym ciosem z główki, tnąc w nogę.. Uciął ją, demon zawył, choć w trybie natychmiastowym zaczął się regenerować.
- Nie... - warknął, ucinając z trudem drugą nogę, chwilę przed uderzeniem demona tym, co obecnie było jego ręką. Demon padł na ziemie, ranny, bez nóg i z nie do końca zregenerowanymi rękoma... Leżał na ziemi i warczał. - ÂŻegnam... - zaśmiał się, uniósł miecz w górę i ... ciął. Uderzył w to samo miejsce co poprzednio. Nadal jednak nie uwalił łba, cóż za "szczęście"! Jeszcze raz i jeszcze... Kręgosłup w końcu pękł, a głowa została ścięta...

41x Ogrzy Demon

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej