Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
TheMo:
Usłyszał odgłosy walki. W sumie to nie było dziwne, bo był na wojnie. Ale te były inne. Wyjrzał zza osłony i zobaczył walczące anioły i innych dzielnych wojowników. Teraz nie były potrzebne pieśni dodające otuchy. Widok garstki przestraszonych demonów, które miały zaraz zginąć był wystarczający. Oglądał zmagania aniołów ładując przy tym kuszę kolejnym srebrnym bełtem. Teraz już śmiało wstał. Może to było głupie, ale demony teraz były skupione na walczącej piechocie. Jednak nie miał zamiaru zostawić ich samych sobie. Przyłożył kuszę do barku i wstrzymał oddech. Pot przestał ściekać z czoła, a wytworzone wcześniej krople zatrzymały się już na brodzie. Nagle w jego wzroku znalazł się dracon. Odsunął broń od ramienia i obserwował jak rzuca zaklęcie. Patrzył jak niedobitki są rozrywane pod wpływem magicznej siły uwolnionej przez Aragorna. Zdjął palec ze spustu i położył na zabezpieczenie. Wcisnął je uniemożliwiając niekontrolowany wystrzał. Na jego twarzy malował się uśmiech. Pierwsze zwycięstwo. Teraz pozostaje się przegrupować i zaplanować kolejne uderzenie.
Dragosani:
Demony zostały wybite, przynajmniej te znajdujące się obecnie w tej części portu. Co nie znaczyło, ze zaraz nie mogły wpaść na plac kolejne. Drago postanowił skorzystać z chwilowego spokoju. Podszedł do ciała demona, którego zabił. Kucnął przy odciętej głowie i wyciągnął niewielki nożyk myśliwski. Zaczął odcinać skórę paskudy wokół rogu. Gdy to ukończył, wbił ostrze pod róg i podważył go, oddzielając od czaszki. Będzie do kolekcji.
Pozyskuję:
1 róg ogrzego demona
Funeris Venatio:
A anioł w międzyczasie podszedł do dwóch trupów. Wyciągnął dwa niewielkie flakoniki, naciął jeszcze ciepłą tętnicę i upuścił nieco krwi. Będzie do kolekcji. Wszystko zostawił w sztabie dowodzenia, przyjdzie po to później, by załadować na okręt. Teraz wzrokiem szukał Evening.
//Pozyskuję 6 litrów krwi demona.
Hagmar:
Obok Funerisa wylądował kawałek rozerwanego demona, ogólnie to demony były teraz wszędzie i na wszystkim i wszystkich w promieniu może nawet kilkudziesięciu metrów. Dracon odchrząknął i strącił niewidzialny pyłek z pancerza. Podszedł do Funerisa uważając by w nic nie wdepnąć.
- Muszę pamiętać by nie mrugać kiedy wkraczasz do boju. Wszyscy cali?
- Cali przyjaciele. Przynajmniej ci tutaj. Cieszę się na wasz widok. I twój smoku. Jestem Szablastozębny, jeden z dowódców obrony.
- Aragorn Tacticus. - ile razy się jeszcze przedstawi dzisiaj - Niezmiernie mi miło.
Nawaar:
Demony się skończyły przynajmniej te, z którymi walczyliśmy wszyscy za zarazem osobno. Dhampir mógł wstać i się wyprostować, bo był to koniec małej potyczki, ale to zawsze od takich można było torować sobie drogę do zwycięstwa i wyzwolenia wyspy. Wszyscy tu z obecnych na dachu zachowało zimną krew, za co należą im się pochwały. Silvaster zawczasu wyciągnął bełta i zaczął ładować kuszę aby była już gotowa. Od teraz mógł czekać na rozkazy, których jeszcze nie wydano.
- Jakie rozkazy!
Zawołał do elfa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej