Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
TheMo:
Schował się ponownie za workami i zaczął ładować kuszę. Popatrzył na Mohameda. Tworzyli zgrany duet, ich wspólne bełty kładły demony na dobre. Wyciągnął z kołczanu srebrny bełt i umieścił go w rowku śpiewając kolejną pieść zagrzewającą do boju.
-Każdemu w życiu chociaż raz zdarzyło kiedyś się,
że miał wszystkiego dość, że było bardzo źle.
Gdy kłody wciąż pod nogi, wiatr niepowodzeń w twarz,
wtedy nie zapomnij, że jesteś jednym z nas.
Nie jedna bitwa już za nami, wiele czeka nas.
Będziemy zawsze razem i zwycięstwa przyjdzie czas.
Słuszna nasza droga, nie skończy nigdy się.
Będziemy zawsze razem iść aż po życia kres.
Wróg nie śpi, on wciąż czuwa ukryty pośród nas,
a kiedy się ujawni gotowy musisz stać.
Wybór jakże prosty - zwycięstwo albo śmierć,
lecz każdy z nas jest gotów już zapłacić cenę te.
Nie jedna bitwa już za nami, wiele czeka nas.
Będziemy zawsze razem i zwycięstwa przyjdzie czas.
Słuszna nasza droga, nie skończy nigdy się.
Będziemy zawsze razem iść aż po życia kres.
Nie jedna bitwa już za nami, wiele czeka nas.
Będziemy zawsze razem i zwycięstwa przyjdzie czas.
Słuszna nasza droga, nie skończy nigdy się.
Będziemy zawsze razem iść aż po życia kres!
Wychylił się z załadowaną już bronią i rozejrzał po terenie walk. Przez powietrze przemknął żelazny bełt, który ugodził jednego z demonów w oko. Themo postanowił pójść w ślady kruka i wycelował w drugie oko. Zwolnił mechanizm. Srebrny pocisk poszybował i utknął w drugim oku parszywca oślepiając go i zabijając.
27 srebrnych bełtów
21x ogrzy demon
Hagmar:
//Mapka, niebiescy to my + sojusznicy. Zielone to front.
Mohamed Khaled:
- Dobry z Ciebie kompan! - zakrzyknął do Themo, samemu naciągając kolejny pocisk na mechanizm. ÂŻelazny bełt został umieszczony idealnie i, już chwilę potem, leciał ku polu bitwy, które teraz malało z chwili na chwilę.
ÂŻelazo nie sprawiało takiego bólu jak srebro, ale dobrze wymierzone, wszystko uszkodzi. Bełt trafił w nos, przez co ogrzy demon odskoczył od Kunana, zaskoczony tym, co się stało. Jego furia wzrosła, był ranny. A ranni zazwyczaj są niebezpieczniejsi, niźli całkowicie cali.
16 pocisków
21x Ogrzy Demon (W tym jeden ranny w nos)
Funeris Venatio:
Funeris czuł się mocny. Spojrzał spokojnie na dziewczynę stojącą u jego boku, która również otrzymała wsparcie boskiej energii. Z dymu powstałego po salwie Gordiana zaczęły wyłaniać się pojedyncze, nieco zdezorientowane jednostki i postacie. Nie widziały w którą stronę powinny się jeszcze udać, więc straciły kilka cennych sekund. Kilka sekund, które miały zadecydować o ich wynaturzonym istnieniu. Wieczorek stojąca obok pierwszy raz w życiu zobaczyła demona. Funeris nie zaglądał jej w oczy, by zerknąć, czy się boi. Wiedział, że da sobie radę, że stanie się tą, którą te przeklęte dusze będą wspominać w nieskończoność w swoich zakamarkach w Otchłani. Chwycił jej dłoń, ucałował i delikatnym ruchem głowy dał znać, że wszystko będzie w porządku. Instynktownie dało się to czuć w powietrzu. Od anioła emanował spokój. Siła. Moc. Wiara.
- Izeshar upishosh! - wrzasnął niemalże po tej nieskończenie długiej sekundzie, gdy demony podniosły wrzawę. Jedne ruszyły w ich kierunku niezbyt przejmując się tym, że atakują pozycję setki rycerzy Bractwa ÂŚwitu, demonicznej zmory. Następni o dziwo odwrócili się w drugą stronę, przyjmując kontratak Kunan i Patricii znad Khen.
Pierwsze dwa wynaturzenia spotkały biały snop światła. Wyrósł on na ich drodze niczym zrzucony z nieba. I faktycznie to właśnie między chmurami nad ich głowami otworzyło się niebo, z którego spłynął słup oślepiającego i palącego światła. Ciała piekielnych pomiotów zaczęły zwęglać się w momencie, gdy tylko wkroczyły w okrąg o średnicy około dwóch metrów. Ich umięśnione nogi zarwały się pod nimi, podwójne organy na nic się zdały, gdy oni po prostu ulegali zwęgleniu. Obok biegła druga dwójka, która również napotkała to samo zjawisko.
- Izeshar upishosh! - rozniosło się ponownie. Tym razem tylko jeden ogrzy demon padł martwy, drugi wyminął pułapkę w ostatniej chwili. Nie przeżył jednak długo, gdyż został przeszyty mieczem. Czarne ostrze przecięło powietrze i pchane boską mocą Zartata trafiło demona dokładnie w czerep. Czaszka pękła na pół, mózg wylał się i nawet demoniczna witalność nie mogła pomóc w tym, żeby uchronić przeciwnika przed ÂŚwiętym Rzutem. Neltharion spokojnie powrócił do dłoni Funerisa, który schował go do pochwy. Wyciągnął za pomocą telekinetycznego impulsu sztylet i zaczerpnął z bożej łaski. Pan ÂŚwiatła ponownie napełnił go swoją mocą, którą ten dysponował w uświęconym celu. Srebrny sztylet pofrunął po łuku w stronę demona wybiegającego najbliżej morza. Obracając się w powietrzu świszczał przeraźliwie i zderzył się ze swoim przeznaczeniem z głuchym mlaśnięciem. Srebro przebiło się przez serca, rozerwało sporą część klatki piersiowej i wyszło tyłem. Pomiot zachwiał się, zwolnił i spojrzał na dziurę wyzierającą z piersi. W tym właśnie momencie spomiędzy oczu wystrzeliło mu ostrze, które powracało do dłoni swojego pana. Rozbryźnięta na wszystkie strony krew zmieszała się z tkankami martwego przeciwnika, który osunął się do basenu portowego plamiąc wodę na czerwono-czarno.
Wtedy też wszyscy inni ruszyli do ataku. Anioł nadal stał w miejscu, chowając sztylet do odpowiedniej kieszonki w pasie. W prawej dłoni dzierżył miecz, lewą wyciągnął do przodu.
- Izeshar. - Krótkie, lecz jakże wymowne. Kula światła wielkości armatniej kuli ze statku wycofującego się z portu zaczęła formować się w dłoni anioła. Wiedząc, że jego ukochana stoi tuż obok niego nie musiał się wysilać, by przywołać jakieś pozytywne emocje, czy obrazy. Wystarczyła świadomość, że ona jest tutaj obok. Wypuścił więc zaklęcie, które pomknęło przed siebie szukając celu. Był nim demon, którego brzuch zmienił się w studnię.
//2 czarem (błysk niebios), 1 czarem (błysk niebios), 1 łaską (święty rzut - miecz), 1 łaską (święty rzut - sztylet), 1 czarem (pocisk esencji).
Nawaar:
Dhampir teraz oczekiwał końca walk, po wystrzale ze statku. Jednak jakie mylny był jego osąd, kiedy następne chordy zaczęły wyłazić. Na cholerę się te demoniska tutaj pchały? Zadał od tak sobie pytanie, kiedy Themo śpiewał sobie pieśni bojowe, które miały zwiększyć nasze morale. To on nie poprzestawał i znów wymierzył w wielkiego bydlaka, ale oczywiście nie rannego, bo od dobijania był właśnie nasz śpiewak. Silvaster trzymał cały czas jedno oko przymrużone i celował, celował aż wreszcie wystrzelił. Pocisk powędrował w przeciwnika z wielką szybkością, ale to taką szybkością, że biedy demon nie mógł go dostrzec a jedynie poczuć, poczuć gniew i złość w tym bełcie. Dhampir przelał w niego całą swoją duszę, a była ona skażona nienawiścią i gniewem. Wtedy bełt wżerał się w jego głowę niczym kwas wylany na skórę. Grot zrobił szparę, z której zaczęła sączyć się krew a upadek demona poświadczył o tym, że dostał w mózg, który był wypalony w części czołowej koroner całej wyprawy mógł poświadczyć o jego zgonie.
24x bełtów pozostaje
14x Ogrzy Demon (W tym jeden ranny w nos)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej