Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Xvier aep Deler:
Silvaster strasznie zaakcentował, że krasnolud ma mu oddać sztylet po powrocie, najwyraźniej było to kolejne z jego pocieszeń i sugestii, że przeżyją. Przynajmniej tak odebrał to krasnolud.
- Spokojnie, silva oddam ci go jak tylko wrócę, bo wrócę! A teraz czas wziąć się w garść.
Nawaar:
- No i to mi się podoba.
Powiedział do krasnoluda, kiedy już dotarli.
W tym właśnie czasie, co padły już ostateczne rozkazy przybyła ekipa, "sanitariuszy" w postaci krasnoluda, człowieka i dhampira. Trójka towarzyszy zauważyła, że tymczasowy układ jednostek się nie zmienił i każdy stał gdzie stał. Silvaster szukał kogoś od kogo mógł się dowiedzieć czegoś konkretnego takim kimś był elf Melkior.
- Co ustaliliście? I jakie są rozkazy?
Zapytał szybko bez owijania w bawełnę wszak nie był on maurenem.
Patty:
- Spokojnie kociaku, już lecę - puściłam oczko do generała i wyszłam na zewnątrz, rozkładając potężne, czarne skrzydła. Po chwili wzbiłam się w powietrze i poleciałam prosto do oblężonej twierdzy, uważając jednocześnie by nie zaatakował mnie żaden demon.
Hagmar:
//Patty.
Wypatrzyłaś na placu największego "kota", jednocześnie takiego który wyglądał na kompetentnego.
- Na Zartata! Wsparcie przybyło! - wydarł się na widok anielicy.
Melkior Tacticus:
- Silva! Zbieramy wszystkich strzelców i idziemy wspierać ogniem szturm. - przekazał jednocześnie wychodząc ze sztabu i rychtując "Matyldę" - Co z Szeklanem?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej