Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (74/191) > >>

Gordian Morii:
- Co..ehhhh... - zdołał tylko wydusić z siebie Gordian. Tak... bo co miał zrobić, pokręcił przez chwilę głową, mruknął coś w stylu "ta jaszczurka ma jednak szczęście, że zdążyłem ją zszyć" i zabierając swoje "menele" zaniósł je do swojej kajuty. Wyszedł na pokład i już zamierzał schodzić ale wcześniej wychylił się przez reling i sprawdził, czy następny przypadkiem nie pcha się w gips..
- Ej panowie... jak się nudzicie to weźcie wyjebcie te drzwi z kajuty i wytrzyjcie tam podłogę, bo trochę naświniłem. I działa nabijcie kartaczami... coś czuję, że skoro przed bitwą mamy rannych, to będziemy mieli szansę spierdolić dość szybko..

Funeris Venatio:
Funeris oparł się o blat stołu, na którym była rozłożona mapa tego odcinka miasta. Na krótki moment zakręciło mu się w głowie, miał przed oczami mroczki. Poczuł się tak, jak skazaniec wychodzący z ciemnicy po tygodniu kary. Zupełnie jakby uderzyło go świeżość powietrza, którego biedny nie mógł zaznać siedząc w celi w piwnicach aresztu. Potarł czoło dłonią i rozejrzał się wokół.
- Tak... - podjął. - Szykuj swoich, generale. Zaraz wyruszamy odbić to, co wasze.

DarkModders:
Po akcji ratunkowej i szybkim zszyciu jaszczura zaczął budzić sie w kubryku. Miał jeszcze mętlik w głowie od podanego przez Gordiana znieczulenia. Otworzył oczy i rozglądnął sie dookoła.
- O cholera... Co ja tu robie? - powiedział sam do siebie by po chwili zobaczyć swoje złożone ramie.
- No to już po walce

Nawaar:
Dhampir szedł równo z człowiekiem i krasnoludem. Tymczasowo hełmu nie ściągał, ale przyłbicę miał otwartą żeby móc lepiej oddychać. Silvaster szybkim spojrzeniem na Xviera ujrzał na jego twarzy zmartwienie i obawy, a nawet czerwone oczy. Czyżby płakał? Zadał to pytanie sobie w głowie, ale nie zamierzał się nabijać. Oblicze wojny potrafi zmienić nie jednego człowieka. Wszystko teraz zależało od silnej psychiki i spokoju. Ten wewnętrzny spokój dawała mu część wampira, która siedziała w nim głęboko ukryta. Teraz mogła w pełni się uwidocznić.
- Będzie dobrze i nie ma potrzeby martwić się na zapas.
Wyciągnął wtedy srebrny sztylet, który miał u pasa i podał go krasnoludowi.
- Trzymaj zabiłem nim kilka wampirów i innych cholerstw tego świata to i na demony się nada
Tym gestem chciał uspokoić krasnoluda, bo w końcu będzie się mógł obronić w jakimś tam stopniu. Dhampir oczywiście również chciał korzystać z niego w trakcie walk, ale mimo wszystko mieczem powinien sobie poradzić. W razie ataku poważniejszego przeciwnika chciałby go otrzymać z powrotem, by móc jak najlepiej wykorzystać swoje zdolności.

// Przekazuję na czas wyprawy Xvier aep Deler ten sztylet :

Nazwa broni: Srebrny Kieł
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,65kg srebra o zasięgu 0,3 metra.

Dodatkowo Aragornie oceń czy słyszymy jeszcze Gordiana.



   

Xvier aep Deler:
Na szczęście udało się, krasnolud wyżebrał jakiś srebrny oręż od towarzyszy, teraz przynajmniej bedzie w stanie się obronić przed przeciwnikami.
- Dzie-dzie-dzięki. - powiedział odbierając sztylet od kolegi. -Mam nadzieje ze jeszcze kilka kolejnych zabije. - po tych słowach uśmiechnął się do towarzysza.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej