Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Patty:
Skończyłam powietrzny zwiad i wylądowałam tuż koło sztabu, chwilę potem zbliżając się do grupy.
- Mamy nieco większą siłę rażenia, możemy spróbować przebić się do tej twierdzy - powiedziałam, nie wdając się w ceremonie przywitań.
Hagmar:
- Musimy. Nie "możemy spróbować".
- Dobra... możesz opisać paskudy w tamtym rejonie?
- Mogę. Wyglądały tak... około 20 może więcej.
Funeris Venatio:
- Jakie siły zgromadzono wewnątrz cytadeli? Jesteśmy aniołami, jeden z nas może polecieć tam i skoordynować atak z dwóch stron, co daje większą szansę powodzenia. Jednoczesne kontrnatarcie przy tym zachodnim krańcu frontu może mieć największą szansę powodzenia. Twoi Kunanie wychodzący z nami stąd - tutaj wskazał pas nadbrzeża pilnowany przez demony - i szturm od strony fortyfikacji. Przebijemy się, pozwolimy twierdzy odetchnąć i wyjdziemy na lewą flankę tego demonicznego oddziału rozciągniętego na północno-zachodnim odcinku. Będąc w okrążenie demony nie wytrzymają naszego natarcia. Przynajmniej z założenia... Co panie i panowie myślą?
Gordian Morii:
Gdyby Gordian był w sztabie zaproponowałby ruszenie fregaty z miejsca i pierdolnięcie w największy kocioł ze wszystkich dział na raz. To przynajmniej dałoby jakąś podstawę do szturmu, ale... nie było go w sztabie. W momencie gdy zszedł z okrętu kolejny raz przytargali do niego rannego jaszczura.
- On to ma takie hobby? - zapytał bezceremonialnie, bo o ile pamięć go nie myliła miał już okazję spotkać się z jaszczurem w podobnej sytuacji.
- Wynieście go na okręt i spieprzać robić coś pożytecznego, zaraz go złożę.
Hagmar:
- 500 kunan, reszta czyli 6 tysięcy walczy w całym mieście.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej