Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Nawaar:
Towarzysze niosąc na rękach rannego ruszyli w stronę statku, ale szyli powoli żeby nie zwiększyć obrażeń Szeklana leżącego na drzwiach. Teraz mieli chwilę czasu, by porozmawiać nim coś ich zaatakuje z nieboskłonu.
- Istna masakra, a to dopiero początek. Strach pomyśleć, co będzie dalej. W sumie nie zastanawiałeś się, co się dzieje z Adamusem? Nie widać go ani nie słychać.
Hagmar:
- Tak go nazywacie? Fajnie, a jak Was zwą pierzasty przyjacielu? I ciebie czarny smoku.
- Aragorn Tacticus, głównodowodzący tej ekspedycji.
- Ciesze się, miło mi będzie dopiero jak pozbędziemy się wspólnie tych choler... Ptrzebuje wsparcia na zachodnie flance.
Mohamed Khaled:
Przekręcił kark, na tyle mocno, że kości mu strzeliły.
- Och.. - rozruszał trochę barki, rozgrzewając je. - Ciężko będzie, naprawdę ciężko.
Funeris Venatio:
- Funeris Venatio - powiedział Fuenris. Skinął głową i wskazał jednocześnie na kobietę stojącą obok nich. - A to Evening Antarii.
- Mogę poprosić o krótki rys sytuacji i wskazanie mi na owej mapie w jak czarnej dupie się znajdujemy?
TheMo:
I tak sobie szli przez miasto uważając na rannego towarzysza.
-Początek? No to zanieśmy go tam i wracajmy, bo mi adrenalina piętami wyskoczy.
Starali się utrzymywać równe tempo. Themo uważnie patrzył też na drogę, w końcu to on był z przodu i prowadził resztę towarzyszy.
-Adaś? Albo się zaszył w jakimś okopie albo na stole demonów. Ale teraz raczej nie chędoży żadnych kocic.
Po jakimś czasie wędrówki im oczom ukazał się statek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej